Kasztelan Zamku Chojnik od kilkunastu lat zwraca uwagę na problem drzew rosnących przy zabytkowych murach. Ich system korzeniowy może uszkadzać historyczne bastiony, a część drzew – jak twierdzi gospodarz obiektu – może w przyszłości stanowić zagrożenie dla turystów.
Spór o drzewa przy zabytkowych murach
Na Zamku Chojnik trwa wieloletnia dyskusja dotycząca drzew rosnących na dziedzińcach oraz przy murach twierdzy.
Kasztelan zamku, Andrzej „Jędrek” Ciosański, od lat zwraca uwagę na ich wpływ na konstrukcję historycznych murów.
– Od prawie 15 lat walczę o to, żeby usunąć drzewa z pierwszego dziedzińca przy wartowni. To stare lipy, których było tu kiedyś więcej. Część z nich już runęła podczas wichur – mówi kasztelan.
Jak podkreśla, największym problemem są korzenie, które naciskają na zabytkową konstrukcję bastionu.
– System korzeniowy tych lip rozsadza 400-letnie mury bastionu. Jeden z nich jest już w takim stanie, że lada moment będzie trzeba go rozebrać – tłumaczy Ciosański.
Mur z XVII wieku w coraz gorszym stanie
Bastiony na Chojniku powstały w czasie wojny trzydziestoletniej w XVII wieku.
Zdaniem kasztelana ich stan może się pogarszać, jeśli problem drzew nie zostanie rozwiązany.
– Wolałbym, żeby mur został rozebrany w kontrolowany sposób, niż żeby w pewnym momencie przewrócił się sam – mówi gospodarz zamku.
Jak dodaje, nawet niewielkie fragmenty kamienia spadające ze ściany mogą stanowić zagrożenie dla odwiedzających.
Dendrolog: drzewa są zdrowe
Na zamku pojawiali się już specjaliści wysyłani przez służby konserwatorskie.
– Dendrolog był tu kilkakrotnie i stwierdzał, że drzewa są zdrowe i mogą rosnąć. Murów jednak nie oceniał, bo zajmuje się drzewami – mówi Ciosański.
Jak relacjonuje kasztelan, pojawiały się też zalecenia, aby „korygować” wzrost drzew.
– Otrzymywaliśmy pisma, żeby tak skorygować drzewa, aby nie rozsadzały murów. Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, jak można korygować korzenie – dodaje.
Decyzji wciąż brak
Ostatnia komisja dotycząca tej sprawy odbyła się we wrześniu ubiegłego roku. Do dziś nie zapadła jednak decyzja o ewentualnej wycince.
Co więcej, nawet gdyby zgoda pojawiła się teraz, prace musiałyby poczekać.
– W tej chwili jest już duży ruch turystyczny. Żeby położyć cztery czy pięć dużych drzew, trzeba byłoby zamknąć zamek – tłumaczy kasztelan.
Dlatego realny termin ewentualnych prac to dopiero jesień.
Kolejny problem: drzewa rosnące na skale
Kasztelan zwraca również uwagę na dwa jawory rosnące na fragmencie skały, gdzie – jak mówi – praktycznie nie ma gleby.
– Tu jest właściwie tylko trochę piasku i skała. Korzenie są stłamszone i zaczynają wypychać pnie poza skałę – tłumaczy. Proces ten – według jego obserwacji – postępuje. Na przestrzeni ostatnich trzech lat drzewa przesunęły się o około 20 centymetrów – mówi.
Problem znany od lat
Jak podkreśla kasztelan, sprawa była już wcześniej analizowana.
– Drzewa były nawet oznakowane do wycinki 12 lat temu. Miasto wyraziło zgodę, Park Narodowy też. Ostatecznie konserwator zabytków we Wrocławiu nie zgodził się na ich usunięcie – mówi Ciosański.
Andrzej „Jędrek” Ciosański
Kasztelan Zamku Chojnik w Jeleniej Górze – Sobieszowie. Pasjonat historii i rekonstrukcji, znany również z udziału w pokazach jako polski husarz z końca XVII wieku. Od lat opiekuje się zamkiem i angażuje w działania związane z jego ochroną oraz bezpieczeństwem turystów.