Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 21 stycznia
Imieniny: Agnieszki, Jarosława
Czytających: 16376
Zalogowanych: 94
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Oszustwo w imię źle pojętej ojcowskiej miłości?

Środa, 13 lipca 2016, 8:43
Aktualizacja: Czwartek, 14 lipca 2016, 8:06
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Jelenia Góra: Oszustwo w imię źle pojętej ojcowskiej miłości?
Fot. Archiwum
Osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata – taki wyrok usłyszał Brunon W. z Jeleniej Góry, skazany przez sąd za fałszywy alarm o rzekomym ładunku wybuchowym podłożonym w jeleniogórskich sądach w czerwcu 2014 roku. Skazany nie przyznaje się do winy i liczy na uniewinnienie. Od wyroku odwołała się też prokuratura, która żąda wyższej kary: 2 lata i 3 miesiące więzienia. 5 sierpnia sprawą zajmie się sąd apelacyjny.

Wszystko zaczęło się 13 czerwca 2014 roku, kiedy to w dniu dwóch zaplanowanych rozpraw Dawida W., syna Brunona W., do Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu wielokrotnie próbował się dodzwonić nieznany mężczyzna. Kiedy w końcu udaje mu się połączyć z dyżurnym żąda on przekierowania rozmowy do Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. Głos w słuchawce informuje, że w trzech budynkach jeleniogórskiego sądu: przy ul. Kościuszki, Bankowej i Wojska Polskiego, jego kolega podłożył ładunki wybuchowe. Padał też nazwiska zarówno sprawcy, jak i kobiety, przez którą bomby miały trafić do tych miejsc. Oczywiście dane są nieprawdziwe.

Na miejsce wysłano zarówno patrole policji, jak i straży pożarnej, miejskiej, ekipę pogotowia ratunkowego. Funkcjonariusze wraz z psem wyszkolonym do wyszukiwania ładunków przetrząsały budynki sądu, pomieszczenie po pomieszczeniu. Jednak w związku z tym, że nie było to pierwsze takie zgłoszenie w jeleniogórskim sądzie, zapadła decyzja, by na czas prowadzonego przeszukiwania obiektów, nie ewakuować ani pracowników, ani też nie odwoływać zaplanowanych na ten dzień posiedzeń sądu.

I na pierwszą ze swoich rozpraw dotyczącą prowadzenia samochodu pod wpływem narkotyków Dawid W. dotarł. Na drugą już nie. Tłumaczył później, że o niej nie wiedział, bo nic o rozprawie nie powiedział mu obrońca.

Prokuratura nie dała jednak temu wiary i uznała, że zgłoszenie o podłożeniu ładunku wybuchowego w sądzie miało ścisły związek z rozprawami Dawida W. Pod lupę wzięła więc jego ojca Brunona W., który nie przyznał się do winy. Twierdzi, że w tym czasie był na urlopie z żoną w Turcji i jego telefon nie mógł się zalogować w okolicach Wałbrzycha. Z akt sprawy wynika jednak, że badania fonoskopijne potwierdziły, że głos zgłaszający rzekome podłożenie ładunku wybuchowego to głos Brunona W. Ponadto prokuratura udowadniała, że dzięki aplikacji można zdalnie logować telefon w dowolnym miejscu i tym rozwiązaniem posłużył się Brunon W. z Jeleniej Góry.

Jeleniogórski sąd pierwszej instancji przyjął te argumenty i skazał Brunona W. na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Od tego wyroku odwołały się obie strony. Jerzy Janik, obrońca Brunona W., przekonuje w apelacji, że nie ma twardych dowodów na winę skazanego, bo biegły mówił jedynie o prawdopodobieństwie. Dlatego wnioskuje o uniewinnienie Brunona W. lub o ewentualne uchylenie postępowania i przekazania go do ponownego rozpoznania.

Prokuratura natomiast uznała wyrok za rażąco nieadekwatny do winy i zażądała kary dwóch lat i trzech miesięcy więzienia. O wynikach procesu w sądzie apelacyjnym dowiemy się 5 sierpnia br.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
346
Pozytywnie
35%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
37%
Negatywnie
28%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Blisko pół metra śniegu na Śnieżce
 
Aktualności
Sztuczki Jakuba rozbawiły zebranych
 
Pomagamy
Dramat w ringu. Nasz bokser walczy o życie
 
Aktualności
Pociągi coraz bliżej powrotu do Kowar
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group