Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 23 kwietnia
Imieniny: Jerzego, Wojciecha
Czytających: 20372
Zalogowanych: 66
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Parszywa piętnastka łapówkarzy

Środa, 26 listopada 2008, 8:30
Aktualizacja: 18:15
Autor: Angela
JELENIA GÓRA: Parszywa piętnastka łapówkarzy
Fot. TEJO
Piętnastu z kilkudziesięciu podejrzanych o łapówkarstwo na egzaminach na prawo jazy zasiadło na ławie oskarżonych podczas ostatniej rozprawy, która odbyła się w minionym tygodniu. Wcześniej czterdziestu z tych, którzy usłyszeli zarzuty, przyznało się do winy i dobrowolnie poddało karze. Jaki będzie finał jednej z największych afer łapówkarskich w WORD w Jeleniej Górze? Szybko się nie dowiemy.

Proceder „oblewania” kursantów za najmniejszy drobiazg, który nie musiał być nawet błędem w jeździe samochodem, trwał kilka lat. W tym czasie zdążył się dość dobrze rozwinąć. Na tyle dobrze, by oficjalnie zaczęło się o nim mówić w mieście.

Wielu kandydatów na kierowców dobrze znało nazwiska, które otwierały drogę do skutecznego i przyjemnego zaliczenia egzaminu za kółkiem. Powszechnie znana była również cena, około 800 złotych dla egzaminatora i dodatek dla osoby przekazującej.
– Zamiast się stresować i podchodzić do egzaminu po kilka razy płacąc przy każdym podejściu, lepiej raz zapłacić i mieć ten egzamin z głowy – tak pomyślał nasz rozmówca (zastrzegł anonimowość).

– Kiedy zdawałem egzamin wszyscy mówili mi do kogo pójść i powtarzali, żebym nie był głupi, bo i tak będę musiał tyle zapłacić za poprawki – mówi. – Przetrzymałem uczciwie pięć podejść, ale za każdym razem egzaminatorzy szukali dziury w całym. Raz oblali mnie za to, że nie sprawdziłem lusterek, mimo że były dobrze ustawione. Przy szóstym razie złamałem się, zapłaciłem komu trzeba. Zdałem.

Kiedy wracaliśmy do ośrodka ruchu egzaminator chrząknął i powiedział żebym mu nie odstawił cyrku na koniec i żebym popatrzył na znak, który nakazuje mi jazdę w prawo tuż za bramą. Słyszałem też, jak zdaje się „zapłacony” egzamin teoretyczny. Zasada była prosta: kandydat spóźniał na egzamin, a w związku z tym, że każdy ma tyle samo czasu zostawał dłużej i to sam na sam z egzaminatorem, który mu podpowiadał.

Takich jak nasz rozmówca znalazło się więcej, a wraz z nimi rozkwitała działalność pośredników i doradców. W pewnym czasie na placu pojawiło się nawet dwóch ludzi, którzy twierdzili, że mają znajomości u egzaminatorów i za odpowiednią kwotę mogą pomóc. Jeśli kursantom udawało się zdać, podkreślali, że to ich zasługa.

Kiedy ci jednak polegli na egzaminie, oszuści argumentowali to zbyt małą kwotą jaką dostali. O ile kursanci szybko „wyczuli” oszustów i nie dali się dalej nabierać, o tyle na instruktorów jazdy, którzy przekazywali pieniądze egzaminatorom niemal zawsze można było liczyć. Sprawa wyszła na jaw w na przełomie lat 2004/05, dzięki kursantom, którzy nie chcieli dalej milczeć i o sprawie powiadomili policję i prokuraturę.

Na ławie oskarżonych początkowo było ponad 50 osób, z czterech grup trudniących się łapówkarstwem: zdający, instruktorzy nauki jazdy, pracownicy WORD oraz egzaminatorzy. Większość z nich, głównie zdających, przyznała się jednak do winy i dobrowolnie poddała karze.

21 listopada rozpoczął się właściwy proces tych, którzy w tej sprawie ponoszą największą winę. Wśród podejrzanych egzaminatorów o branie łapówek znaleźli się m.in. Jerzy P. i jego ojciec Antoni P., którzy mieli największe statystyki niezdawalności, Józef D., Wiktor J., Jan G.. Ich średni dochód miesięczny netto z tytułu wykonywanego zawodu wynosił 3, 5 tysiąca złotych, co jak widać nie wystarczało na dostatnie życie.

Najwięcej instruktorów
Wśród oskarżonych, byłych pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Jeleniej Górze na ławie Jan D. Największą grupę stanowili natomiast instruktorzy nauki jazdy, w tym m.in. Waldemar J. podejrzany o dziesięciokrotne przekazywanie łapówek od swoich kursantów. Inni to Paweł B., Andrzej B., dodatkowo oskarżony o podrobienie zaświadczenia zdrowotnego jednego z kursantów, Stanisław K., Jan B., Jerzy R. i Łukasz P. Oskarżeni kursanci to Marta D. z Kowar i Aneta J., które sąd ukarał 50 stawkami dziennymi po 10 złotych, uznając, że poza zdanym egzaminem nie zamierzały czerpać z tego żadnych dodatkowych korzyści.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
771
Tak - świetny pomysł
59%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
29%
Nie mam zdania
12%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego Opel stracił wszystko? Dziś prawie nikt go nie wybiera
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Turystyka
Jaka będzie przyszłość Stawów Podgórzyńskich?
 
Teatr im. Norwida
Gortych na scenie Norwida. Kryminał, który już stał się hitem
 
Tragedie i dramaty
Poważny wypadek, na miejscu śmigłowiec LPR
 
Inwestycje
Pół Zabobrza pływa
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group