Często powtarzamy, że dzisiejsza młodzież potrafi zaskakiwać – negatywnie - swoimi pomysłami. Okazuje się jednak, że podobne opinie można było usłyszeć także wiele dekad temu. Przypomina o tym pewne zdarzenie sprzed stu lat, które mogło zakończyć się prawdziwą tragedią na trasie Kolei Doliny Bobru między Lwówkiem Śląskim a Jelenią Górą.
Jak opisują Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w publikacji „Katastrofy i wypadki kolejowe pod Karkonoszami”, wszystko zaczęło się w niedzielę 26 września 1926 roku. Miejscowy handlarz, który zasnął za mostem na Bobrze po spożyciu alkoholu, został okradziony przez trzech chłopców. Z plecaka zniknęło pudełko cygar, a z portfela 50 marek.
Następnego dnia młodzi sprawcy, po wydaniu pieniędzy na jarmarku i całonocnej zabawie, wracali do domów. Wtedy wpadli na wyjątkowo niebezpieczny pomysł…. W pobliżu stacji kolejowej we Wleniu postanowili przenieść zapasowe podkłady kolejowe na tor. Ich działanie mogło doprowadzić do wykolejenia pociągu, jednak na szczęście w porę je zauważono i udało się zapobiec nieszczęściu.
Sprawców szybko ustalono, a podczas przesłuchań przyznali, że chcieli doprowadzić do wywrócenia pociągu.
Ta historia zakończyła się surową karą wymierzoną przez rodziców nastolatków. Widmo więzienia okazało się dla nich bardzo realne i z pewnością na długo zapamiętali konsekwencje swojego czynu.