Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Wtorek, 20 stycznia
Imieniny: Fabiana, Sebastiana
Czytających: 17073
Zalogowanych: 111
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Kameralnie i genialnie. Uczta dla koneserów

Piątek, 18 marca 2011, 21:51
Aktualizacja: Sobota, 19 marca 2011, 8:19
Autor: TEJO
JELENIA GÓRA: Kameralnie i genialnie. Uczta dla koneserów
Fot. TEJO
Muzyka kameralna to najwyższy etap wtajemniczenia zarówno dla twórcy jak i dla odbiorcy. Składają się na nią dźwięki osobiste, namacalne, mniej liczne, a jednocześnie kipiące mocą kreacji kompozytora, który w tej indywidualnej formie wypowiedzi odkrywa głębię własnej psychiki. O tym można się było przekonać dziś podczas koncertu w Filharmonii Dolnośląskiej.

Tytułowi „Arcydzieła muzyki kameralnej” towarzyszyło równie ważne dopełnienie: Janusz Nykiel i jego goście. Koncertmistrza Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Dolnośląskiej bywalcom placówki nie trzeba przedstawiać bliżej. Jeleniogórzanin z urodzenia, tu w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Moniuszki szlifował wybitne uzdolnienia wiolinistyczne, z których zasłynął już jako uczeń. Później – po studiach – doskonalił warsztat i zdobywał doświadczenie zagranicą. Do Jeleniej Góry wrócił przed kilku laty i ma się świetnie: wciąż w szczytowej formie, czego dał dowód dziś.

Janusz Nykiel zaprosił do tego kameralnego koncertu dość liczne grono wykonawców. Wieczór podzielono na dwie części. W pierwszej melomani usłyszeli rzadko grywany Kwintet klarnetowy A-dur Maxa Regera. Partię klarnetu zagrał Andrzej Zwarycz. Wystąpiły ponadto Irina Movlian-Cichoń (drugie skrzypce), Barbara Pukalska (altówka) i Małgorzata Golian (wiolonczela). Oczywiście – pierwsze skrzypce grał gospodarz wieczoru – Janusz Nykiel. W sumie wszyscy tworzą zespół A Quattro.

W klimat epoki, w której tworzył Max Reger, wprowadził publiczność Andrzej Więckowski. Przypomniał o rewolucjonizmie kompozytora tego kompozytora przełomu XIX i XX wieku, który – choć osadzony jeszcze w realiach i normach dziewiętnastego stulecia z Mozartem jako muzycznym idolem i Mahlerem jako duchowym przewodnikiem, był jednocześnie „przedwcześnie” dwudziestowieczny jeśli chodzi o formę i harmonizowanie.

A. Więckowski zaznaczył, że kameralistyka w większości przypadków twórców stanowi ostatni, finałowy etap kreacji. Tak też i było w przypadku Regera, który oddał do druku Kwartet klarnetowy A-dur na pięć tygodni przed śmiercią. Dzieło to w wykonaniu filharmoników dolnośląskich zabrzmiało świeżo i przyjaźnie. Klarnet, wbrew temu, czego można się spodziewać, nie występuje tu w roli głównej, a jedynie „oplata” motywy pozostałych instrumentów. Warto dodać przy tym, że utwory Regera są bardzo skomplikowane technicznie i przez to niezbyt często wykonywane.

W drugiej części zmienił się skład muzyków. Na estradzie pozostał tylko Janusz Nykiel. Partię drugich skrzypiec zagrała Ewa Mutkowska, zaś altówki – Marta Mutkowska. Na wiolonczeli zagrał Mateusz Urban. W ich wykonaniu zabrzmiały melodie bliższe nam nie tylko geograficznie, lecz także duchowo zawarte w I Kwartecie Smyczkowym e-moll „Z mojego życia” czeskiego kompozytora Bedřicha Smetany.

Przybliżając sylwetkę tego twórcy, najczęściej kojarzonego z Poematem Symfonicznym „Moja Ojczyzna” (Má vlast), Andrzej Więckowski przypomniał, że Smetana dojrzewał w czasach, kiedy w Czechach (a w zasadzie w Austro-Węgrzech) język czeski niemal zanikł. Był ochrzczony jako Friedrich Smetana i wychował się w kulturowym kręgu niemczyzny, a czeskiego nauczył się dopiero jako dorosły mężczyzna. Imię Bedřich przybrał później, a gdy miał 32 lata, napisał pierwszy list po czesku. Wówczas także został propagatorem odradzającej się ojczyzny i zagorzałym patriotą. Jednak jego życie było pełne trosk i chorób.

Cierpiał na omamy słuchowe, które zakończyły się kompletną głuchotą i obłędem. Kompozytor, pod koniec XIX wieku, dokonał zresztą żywota w zakładzie dla psychicznie chorych. Jego Kwartet „Z mojego życia” stanowi spowiedź muzyczną twórcy. Zawarł w nim Smetana swoje niepokoje, w tym także dźwięki, które „słyszał” jako omamy. Nie brak w tym dziele charakterystycznych nut narodowych (polka), ale akcent dominujący stanowią dźwiękowe opowieści z głębi umysłu twórcy, świadomego swojego kalectwa i - jakby spodziewającego się końca bynajmniej nienależnego ludziom wielkim.

A sam koncert, choć mały w swoim rozmiarze, był po prostu wielki. Pokazał kunszt muzyków Filharmonii Dolnośląskiej, w tym gospodarza wieczoru Janusza Nykiela. Dodajmy, że wydarzenie nie było pozbawione akcentów osobistych. Koncertmistrz dedykował jedną z części Kwartetu Smetany żonie i córce.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o podwyższe płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
198
Pozytywnie
38%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
36%
Negatywnie
26%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
W ciele człowieka bije drugie serce...
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Kilometry
100 zł mandatu za złe użycie świateł przeciwmgielnych
 
Aktualności
Marcin Kaźmieruk osobowością roku
 
Aktualności
Noworocznie w Mercure
 
Karkonosze
Chmury płyną a góry stoją
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group