Piątek, 8 maja 2026, 16:22 Aktualizacja: 16:27 Autor: RaZ
Fot. RaZ
W Karpaczu znów wraca temat rowerów i ścieżek, które od lat pojawiają się w rozmowach, ale wciąż nie doczekały się pełnej realizacji. Spotkanie Towarzystwa Miłośników Karpacza i Turystyki Karkonoskiej miało pokazać, że pomysł na rozwój tras jest gotowy, a nawet szczegółowo przemyślany. W powietrzu czuć było przekonanie, że to moment, w którym trzeba przejść od planów do działania.
Rowerzyści z Karpacza i okolic przekonują, że w regionie nie brakuje ścieżek, ale brakuje ich połączenia i oznakowania. Ich pomysł opiera się na wykorzystaniu istniejących już leśnych i lokalnych dróg, które można połączyć w spójne pętle prowadzące przez Karpacz, Kowary, Podgórzyn i czeskie miejscowości. W ich ocenie nie trzeba budować wszystkiego od nowa, wystarczy uporządkować i uzupełnić brakujące elementy infrastruktury.
– Opracowaliśmy kilka rowerowych pętli na terenie miasta, sąsiednich gmin Kowar i Podgórzyna a także Czech. Trasy te już istnieją, wystarczy je po prostu oznakować i wykonać kilka mniejszych inwestycji jak mostki – informują organizatorzy spotkania.
Podkreślają też, że trasy omijają główne drogi, co zwiększa bezpieczeństwo i pozwala stworzyć alternatywne połączenia w regionie.
– Najważniejsze jest to, że trasy te omijają ruchliwe i niebezpieczne drogi i ulice – dodają rowerzyści.
W ich wizji rower ma być nie tylko rekreacją, ale też impulsem dla lokalnej gospodarki i turystyki - każdy rowerowy turysta to także klient.
– Teraz wystarczy tylko przejść do działania – podkreślali organizatorzy spotkania zapewniając, że wszelka opracowana przez nich dokumentacja i kosztorysy zostaną przekazane do Ratusza.
Inaczej sprawę rowerowego rozwoju przedstawił burmistrz Karpacza Radosław Jęcek, który podczas spotkania skupił się na barierach administracyjnych, przyrodniczych i finansowych.
Burmistrz zwracał uwagę na strukturę terenu i ograniczenia wynikające z górskiego położenia miasta oraz ochrony przyrody, które – jego zdaniem – mocno zawężają możliwości inwestycyjne.
– Dzisiaj 76 procent naszego miasta objęte jest ochroną, co powoduje bardzo duże ograniczenia tego, co chcielibyśmy robić. Nie mamy typowo komfortowych dróg, które pozwalałyby na swobodny i bezpieczny ruch rowerowy, a budowa nowych ścieżek często oznacza konieczność przebudowy istniejącej infrastruktury i duże koszty– podkreślał urzędnik.
Burmistrz podkreślał też, że Karpacz nie jest miastem, w którym rower jest używany na co dzień przez mieszkańców.
– Nie jesteśmy miastem, które daje naturalną przestrzeń do codziennego, swobodnego korzystania z roweru w dojazdach do pracy, szkoły czy lekarza – zauważył.
Na zakończenie wskazał jednak, że mimo trudności rozmowa o trasach rowerowych ma sens i może prowadzić do wspólnych rozwiązań, jeśli uda się pogodzić różne interesy i ograniczenia.