Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 17 stycznia
Imieniny: Antoniego, Jana
Czytających: 16563
Zalogowanych: 97
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Skatował matkę i zrzucił winę na… demony

Poniedziałek, 11 stycznia 2016, 8:31
Aktualizacja: 8:33
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Jelenia Góra: Skatował matkę i zrzucił winę na… demony
Fot. Archiwum
Dzisiaj (11.01) w jeleniogórskim sądzie okręgowym odbędzie się kolejna rozprawa przeciwko 53–letniemu Andrzejowi G., który w pijanym widzie skatował swoją 85–letnią matkę metalową kulą oraz drewnianym krzesłem. W trakcie przesłuchania oprawca przekonywał, że to nie on pobił kobietę, a… demony. Biegli sądowi uznali go jednak za poczytalnego. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Do zdarzenia doszło w małym miasteczku w gminie Lubań. Andrzej G., od lat mieszkał ze swoją schorowaną matką, która leżała w łóżku i wymagała opieki. Mężczyzna nie pracował, najpewniej utrzymywał się z renty staruszki, chociaż oficjalnie się do tego nie przyznawał. Niemal codziennie pił alkohol, po którym był agresywny. I tak też było tragicznego dnia – 7 grudnia 2014 roku. Około godz. 20.00 poszedł na stację paliw, gdzie kupił 0,5 litra wódki i dwa piwa. Po powrocie do domu wszczął awanturę z 85-latką, po czym skatował ją najpierw metalową kulą, która się złamała, a następnie drewnianym krzesłem, które rozpadło się na drobne elementy. Po zajściu zadzwonił do brata i powiedział o zajściu, a ten powiadomił drugiego z synów 85-letniej Zofii G., który poszedł zobaczyć co się stało i wezwał policję oraz pogotowie. To, co zastano na miejscu, było przerażające. – Starsza pani miała całą zakrwawioną twarz, z trudem oddychała. Na pytanie kto jej to zrobił, powiedziała: Andrzej – relacjonował podczas przesłuchania jeden z policjantów, który uczestniczył w interwencji.

Kobieta trafiła do szpitala. 4 stycznia 2015 roku zmarła. Ale sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci nie było pobicie, a rozległe ropne zapalenie płuc, które doprowadziło do niewydolności oddechowo - krążeniowej. Stąd w akcie oskarżenia zapis „działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia Zofii G, ale celu swego nie osiągnął… ”. Niezależnie od tego będzie odpowiadał, jak za zabójstwo.

Tragicznego dnia, w chwili przyjazdu na miejsce funkcjonariuszy, Andrzej G. siedział w drugim pokoju i kręcił papierosy. Na pytanie policjantów, kto pobił staruszkę odpowiedział, że jakieś demony, a on sam nie ma z tym nic wspólnego. Tę wersję utrzymywał podczas kolejnych przesłuchań, podczas których przyznał, że jego relacje z matką były złe. - Nie dość że matka wymagała opieki, to jeszcze mi dokuczała – mówił.

Oskarżony nie przyznał się do skatowania kobiety. Zasłaniał się niepamięcią rzekomo wywołaną przez alkohol, ale biegli stwierdzili, że ten zanik pamięci jest wybiórczy – dotyczy tylko samego pobicia kobiety. Więc najprawdopodobniej jest tylko linią obrony Andrzeja G. Nie dali też wiary rzekomym omamom, których oskarżony nie miał odpowiadając logicznie i spójnie na wszystkie zadawane pytania.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
541
Staram się pomagać wszystkim
31%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
34%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
15 błędów zimowej jazdy, które niszczą silnik
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group