Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Poniedziałek, 9 lutego
Imieniny: Apolonii, Cyryla
Czytających: 15596
Zalogowanych: 100
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Powiat karkonoski: Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek

Poniedziałek, 9 lutego 2026, 13:05
Autor: RaZ
Powiat karkonoski: Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek
Łukasz Razowski
Fot. Łukasz Razowski
Nie wiemy do końca, czy ta historia wydarzyła się naprawdę. Zapiski pochłonęły wieki. Jedno jest pewne – to miejsce, czyli skała Chybotek w Szklarskiej Porębie, do dzisiaj tworzy opowieści…

Świt nadciągał powoli, rozdzierając noc jasnością jesiennego poranka. W chałupie Marcina panowała cisza, ciężka i przytłaczająca. Ściany drżały od wiatru, dach szeptał o chłodzie, który miał przeniknąć do szpiku kości.

Zima była blisko. Bociany uleciały, a ptaki milczały pod strzechą, jakby wyczuwały nieuchronne. Marcin wiedział, że musi iść do lasu po jagody, grzyby, może garść orzechów. O mięsie nie śmiał marzyć — zwierzyna należała do panów z zamku.

Film: Karkonoski Park Narodowy

Las przywitał go chłodem i mgłą. Liście drżały cicho, zwierzęta powracały do kryjówek. Dzień jak co dzień, a jednak coś w powietrzu wydawało się cięższe. Marcin szedł dalej niż zwykle, w nieznane tereny.

Przysiadł przy grupie skalnych ostańców. Zza drzew wyjrzały krwawe promienie słońca. I wtedy usłyszał coś, co zmroziło mu krew w żyłach.

Waloni i strach

Na początku brzmiało jak echo wiatru. Potem stało się wyraźne. To była muzyka. A raczej — śpiew. Nieznany, potężny, przypominający melodię mnichów, lecz tu, w głębi puszczy, niemożliwy.

Włos na karku Marcina stanął dęba. Śpiew wzbierał, a on dostrzegł ruch. Z największego głazu buchnęła ciemność, a ze środka wyłoniły się sylwetki w długich szatach. Na piersiach błyszczały obce symbole, oczy lśniły czerwienią poranka.

– Waloni… – wyszeptał, pamiętając legendy o tajemniczym ludzie z Gór Olbrzymich, którzy zniknęli, zostawiając po sobie echo w kamieniach.

Strach ścisnął mu gardło. Zsunął się w krzaki i pobiegł przez las, potykając się, raniąc dłonie o gałęzie. W chałupie zatrzasnął drzwi i osunął się na klepisko. Oddychał ciężko. Wiedział tylko jedno: to, co zobaczył, nie powinno było istnieć.

A jednak istniało. Śpiew, choć cichszy, nadal rozbrzmiewał w jego głowie.

Więcej o Chybotku czytaj TUTAJ

Twoja reakcja na artykuł?

4
80%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
20%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

SKOMENTUJ
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten artykuł. Zaloguj się.

Czytaj również

Sonda

Czy zdarzyło Ci się, że samochodem wpadłeś/aś w poślizg, ale nic się nie stało?

Oddanych
głosów
1102
Tak
81%
Nie
19%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Karkonosze wygrywają bezapelacyjnie!
Rozmowy Jelonki
W sklepach mówią, że już tak jest, ale tak naprawdę jeszcze nie ma
 
Aktualności
Finał „The Voice Senior” z Violettą Kapcewicz
 
Aktualności
Lada dzień zaczną spuszczać wodę w Pilchowicach
 
Czechy
Tunel, który przybliża Pragę
 
Aktualności
Bal charytatywny Fundacji im. J. Szmajdzińskiego
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group