Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 1 kwietnia
Imieniny: Grażyny, Ireny
Czytających: 19712
Zalogowanych: 84
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Powiat karkonoski: Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek

Poniedziałek, 9 lutego 2026, 13:05
Autor: RaZ
Powiat karkonoski: Śpiew z wnętrza skały – opowieść o skale Chybotek
Łukasz Razowski
Fot. Łukasz Razowski
Nie wiemy do końca, czy ta historia wydarzyła się naprawdę. Zapiski pochłonęły wieki. Jedno jest pewne – to miejsce, czyli skała Chybotek w Szklarskiej Porębie, do dzisiaj tworzy opowieści…

Świt nadciągał powoli, rozdzierając noc jasnością jesiennego poranka. W chałupie Marcina panowała cisza, ciężka i przytłaczająca. Ściany drżały od wiatru, dach szeptał o chłodzie, który miał przeniknąć do szpiku kości.

Zima była blisko. Bociany uleciały, a ptaki milczały pod strzechą, jakby wyczuwały nieuchronne. Marcin wiedział, że musi iść do lasu po jagody, grzyby, może garść orzechów. O mięsie nie śmiał marzyć — zwierzyna należała do panów z zamku.

Film: Karkonoski Park Narodowy

Las przywitał go chłodem i mgłą. Liście drżały cicho, zwierzęta powracały do kryjówek. Dzień jak co dzień, a jednak coś w powietrzu wydawało się cięższe. Marcin szedł dalej niż zwykle, w nieznane tereny.

Przysiadł przy grupie skalnych ostańców. Zza drzew wyjrzały krwawe promienie słońca. I wtedy usłyszał coś, co zmroziło mu krew w żyłach.

Waloni i strach

Na początku brzmiało jak echo wiatru. Potem stało się wyraźne. To była muzyka. A raczej — śpiew. Nieznany, potężny, przypominający melodię mnichów, lecz tu, w głębi puszczy, niemożliwy.

Włos na karku Marcina stanął dęba. Śpiew wzbierał, a on dostrzegł ruch. Z największego głazu buchnęła ciemność, a ze środka wyłoniły się sylwetki w długich szatach. Na piersiach błyszczały obce symbole, oczy lśniły czerwienią poranka.

– Waloni… – wyszeptał, pamiętając legendy o tajemniczym ludzie z Gór Olbrzymich, którzy zniknęli, zostawiając po sobie echo w kamieniach.

Strach ścisnął mu gardło. Zsunął się w krzaki i pobiegł przez las, potykając się, raniąc dłonie o gałęzie. W chałupie zatrzasnął drzwi i osunął się na klepisko. Oddychał ciężko. Wiedział tylko jedno: to, co zobaczył, nie powinno było istnieć.

A jednak istniało. Śpiew, choć cichszy, nadal rozbrzmiewał w jego głowie.

Więcej o Chybotku czytaj TUTAJ

Twoja reakcja na artykuł?

15
75%
Cieszy
1
5%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
2
10%
Złości
2
10%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki sposób robienia zakupów preferujesz?

Oddanych
głosów
487
W Internecie
26%
Stacjonarnie w sklepie
65%
Oglądam/przymierzam w sklepie, a kupuję w Internecie
9%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Spacer czy bieganie dla 40+ i 50+? Co lepsze dla zdrowia i kondycji?
Rozmowy Jelonki
Po co właściwie zmieniamy czas? Lepszy zimowy czy letni?
 
112
Kolizja na Sobieskiego
 
Aktualności
Krzyż Milenijny – od jubileuszu do codziennych spacerów
 
Tragedie i dramaty
Z Volkswagena zostały zgliszcza. Nawet nie mieli 30 lat
 
112
Niby zwykła stłuczka a naprawa 10 tys. zł
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group