Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Piątek, 16 stycznia
Imieniny: Waldemara, Włodzimierza
Czytających: 15768
Zalogowanych: 87
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Stanisław Nagajek: dobry duch Jeleniej Góry

Niedziela, 27 marca 2016, 7:59
Aktualizacja: Wtorek, 29 marca 2016, 7:57
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Jelenia Góra: Stanisław Nagajek: dobry duch Jeleniej Góry
Fot. Archiwum Jelonki.com
Jeleniogórski bard, były aktor Teatru Animacji w Jeleniej Górze i Teatru Polskiego we Wrocławiu, ważna część współczesnej historii miasta, wspaniały przyjaciel i kochany człowiek z ogromnym poczuciem humoru, pozytywnie zakręcony człowiek, dobry duch Jeleniej Góry – tak o zmarłym 16 marca br. Stanisławie Nagajku piszą nasi Czytelnicy, którzy pośmiertnie zgłosili go do tytułu „Zwykłych – niezwykłych Jelonki.com”.

Stanisław Nagajek pochodził z Trzcińska. Z wykształcenia był technikiem drzewiarzem, jednak jego niezwykłe talenty odkryto już w jego młodości. Jak pisała Sylwia Lercher w artykule „Janowice, Janowice” zamieszczonym w 2006 roku w Jelonce.com, kiedy powstał Teatr Animacji w 1978 roku, ówczesny założyciel placówki Andrzej Dziedziul przyjął go jako adepta. W teatrze pracował 10 lat, był aktorem. - Kiedyś pojechałem z kumplami na Sylwestra – wspominał S. Nagajek. - Mieliśmy wrócić 3 stycznia, bo mieliśmy już opłacone spektakle. Bawiliśmy się, aż któregoś dnia zorientowaliśmy się, że jest 15-sty... – dodał. Później pracował w Teatrze Polskim we Wrocławiu, ale niezbyt długo. Muzyk sam otwarcie mówił, że stracił pracę przez alkohol. Po roku poznał kobietę i założył rodzinę. - Mam córkę, mieszka w Lublinie. Bardzo za nią tęsknię - zwierzał się Nagajek. Znajomi zmarłego dodają dzisiaj, że niespełnionym marzeniem Stanisława Nagajka była szczera rozmowa z córką…

Przez wiele lat Stanisław Nagajek żył sam. By zarobić na jedzenie, papierosy i alkohol, grał i śpiewał na ulicach . Najczęściej jeleniogórzanie mijali go na Majówce, ale nie tylko. Jego ulubieni wykonawcy to Awdiejew, Wysocki. Miał jednak i własne kompozycje, które zebrał w całość i nagrał płytę w prywatnym studiu. Okładkę zaprojektował mu jeden z jeleniogórskich grafików. Płyta sprzedawała się świetnie. - Polacy, którzy mieszkają za granicą, ale przyjeżdżają do nas na urlop, chcą mieć pamiątkę - mówił Stanisław Nagajek w wywiadzie z Sylwią Lercher. - Wiem, że moje płyty są w całej Europie, w Ameryce, Kanadzie, a nawet Australii – dodał . Ci, którzy ją słyszeli, twierdzą, że są zdumieni tak intelektualnymi tekstami i tym, że całość brzmi jak Bob Dylan.

Ale nie tylko ze śpiewania z charakterystyczną chrypką i gry na gitarze znany był Stanisław Nagajek. Jego ciągła obecność na ulicach Jeleniej Góry sprawiła, że było on rozpoznawany i zaczepiany nie tylko przez mieszkańców. Często podchodzili do niego ludzie i powierzali mu swoje kłopoty.
- Wiem, kto na co choruje, kto ile zarabia, kto ma w domu remont - opowiadał muzyk.
Nie zawsze to jednak przekładało się na szczodrość słuchaczy. Były dni, kiedy w kapeluszu, do którego zbierał datki, nic nie było. To jednak go nie zrażało. - Gram i śpiewam, bo tu lubię - mówił. - A kiedy widzę, że ktoś chce się przyłączyć do śpiewania, albo jakieś dziecko tańczy na ulicy do moich piosenek, jestem naprawdę szczęśliwy – opowiadał.

Dzisiaj jeden z naszych Czytelników wspomina, że Stanisław Nagajek miał niezwykłe poczucie humoru. - Kiedyś dałem Stasiowi gitarę. Zabawnie wtedy powiedział o niej „To teraz zostaniesz ulicznicą” i na niej grał – napisał w komentarzu Czytelnik podpisujący się Nickiem Sajmon.

Pod artykułem o śmierci Stanisława Nagajka pojawiło się wiele komentarzy, w których internauci piszą, ile wart był ten człowiek dla Jeleniej Góry i mieszkańców. Pojawił się również i taki wpis: "Jest gdzieś na świecie miejsce którego nie zna nikt. Tam zamieszkało szczęście i tam, właśnie tam, tylko tam muszę iść". Wyśpiewałeś sobie Stasiu. Szedł, szedł i doszedł jeleniogórski grajek Staszek Nagajek. Odpoczywaj w pokoju…

Komentarz autorki:
Na forum pod artykułem o śmierci Stanisława Nagajka rozpętała się burza wzajemnych oskarżeń, dlaczego nikt z obecnych fanów czy miejskich służb nie podał ręki muzykowi za życia. Są też i głosy, że po śmierci miasto powinno go uhonorować pomnikiem czy tablicą pamiątkową. A dyskusję podsumowuje taki oto wpis: „Jeżeli naprawdę jako mieszkańcy chcemy uhonorować w jakiś sposób jego osobę i to jak ważnym elementem miasta był dla nas, to moim zdaniem powinniśmy sami się zorganizować i zrzucić na niewielką tabliczkę pamiątkową z tekstem np. "Tutaj grał Staszek Nagajek - wesoły głos Jeleniej Góry" (…). To nie miastu, a mieszkańcom Stasiu był bliski (…). Prawda jest taka, że Staszkowi tutaj już niczego nie potrzeba. Nic mu po tym co tu zrobimy wołając "dla niego”. To my tego potrzebujemy, a jemu nie trzeba już nic, poza naszą modlitwą….”
Angelika Grzywacz- Dudek

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki masz stosunek do zbiórek, akcji charytatywnych?

Oddanych
głosów
490
Staram się pomagać wszystkim
32%
Pomagam tylko osobom, które znam
35%
Nie biorę udziału w taki akcjach
33%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Tak wyglądały zimy w przedwojennej Polsce
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Pogoda
Wracają ujemne temperatury
 
Kilometry
Czy można przejeżdżać przez skrzyżowanie na pomarańczowym świetle?
 
Karkonosze
Śmierć za śmiercią na Śnieżce
 
Teatr im. Norwida
Orwellowski „1984” na scenie Teatru Norwida
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group