Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Czwartek, 2 kwietnia
Imieniny: Franciszka, Władysława
Czytających: 17646
Zalogowanych: 93
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Sylwia Bogacka jakiej nie znamy

Środa, 21 listopada 2012, 14:44
Aktualizacja: Czwartek, 22 listopada 2012, 14:14
Autor: Przemo
Jelenia Góra: Sylwia Bogacka jakiej nie znamy
Fot. Tomasz Raczyński
W miniony poniedziałek Sylwia Bogacka wróciła do domu – domu, którym jest Jelenia Góra. Spotkanie z kibicami na zaproszenie Bractwa Kurkowego Ziemi Jeleniogórskiej odbyło się w sali kameralnej Filharmonii Dolnośląskiej.

- Nic generalnie nie zmieniło się. Nadal jestem sobą. Mam nadzieję, że innym sportowcom w mojej dyscyplinie będzie łatwiej, bo będą widzieć, że czasami potrzeba wielu lat, żeby dojść do takiego sukcesu. - powiedziała na wstępie Sylwia Bogacka.

31-letnia jeleniogórzanka zaprezentowała swoje "Maleństwo" - karabinek pneumatyczny, którym wystrzelała srebro na Igrzyskach w Londynie. Zgromadzona publiczność miała okazję obejrzeć medal olimpijski, a także posmakować wiernego odwzorowania krążka w formie 6,5 kg tortu wykonanego przez Elizę Wilczyńską z piekarni - cukierni "Żaneta" z Karpacza. Sywlia Bogacka została honorowym członkiem Bractwa Kurkowego Ziemii Jeleniogórskiej z numerem 1.

Wielu ogólnopolskich dziennikarzy mylnie przypisuje naszą czołową snajperkę do Zielonej Góry, owszem w tamtejszym klubie Gwardia trenuje, ale to nie zmienia faktu, że pochodzi z kotliny jeleniogórskiej i tutaj jest zameldowana na stałe:
- Jakie warunki trzeba spełnić, żeby być jeleniogórzaninem? Jeżeli ktoś się tu urodził i tu mieszka to chyba nim jest - mówił tato Sylwi, Zbigniew Bogacki.

- Kiedy ktoś mnie pyta o początki to nie zapominam o Jeleniej Górze, tak naprawdę stąd mam najfajniejsze wspomnienia. Na początku była praca z panem Henrykiem Ciechanowskim, który potrafił wprowadzić wesołą atmosferę na treningu, zapewne dlatego jestem teraz w tym miejscu. Szkoda, że rzadko bywam w Jeleniej Górze, ale jestem jeleniogórzanką! - dodała srebrna medalistka z Londynu.

Pierwsze kroki w strzelectwie pani Sylwia stawiała w wojskowym klubie Polonia Jelenia Góra, następnie występowała w Śląsku Wrocław, a obecnie reprezentuje barwy Gwardii Zielona Góra. Jednocześnie jest zawodowym żołnierzem w Grupie Sportowej Wojsk Lądowych w Zegrzu.

- Pierwsze moje sukcesy sportowe były w wędkarstwie. Jako mały szkrabik mówiłam do wszystkich, że to są moi wujkowie. To wędkarze nauczyli mnie jak wygląda rywalizacja.

Pani Sylwia jest jedną z nielicznych zawodniczek na świecie, która strzela stojąc na jednej nodze, drugiej używa tylko do podparcia. Jak się okazuje nietypowa metoda jest jednym z elementów, który przyniósł jej olimpijski medal:
- Długo to było krytykowane, ale później zawodnicy i trenerzy zaczęli to podglądać, ale później wszystkie kamery kierowali na nią i po dokładnych badaniach stwierdzili, że na tej nodze uzyskuje się najlepszą statykę. Bocian też śpi na jednej nodze (uśmiech) - mówił Zbigniew Bogacki.

Niezmiernie ważnym elementem jest psychika, opanowanie nerwów. Sylwia Bogacka może być wzorem dla sportowców również i pod tym względem:
- Na oddanie strzału mamy 75 sekund, ale nie mam czasu, żeby się zdekoncetrować i wrócić. Czasami jak zbyt często pada zły strzał to denerwuje się na siebie. W środku mocno się kotłuje, ale na chwilę trzeba przytrzymać to na smyczy, a później niech się dzieje co chce. Nie stosuję żadnych treningów mentalnych, wolę kitesurfing, rajdy samochodowe, gdzie wymagana jest nadal koncentracja. Uciekam w sporty, które poruszają mną z adrenaliną, nie umiałaby siedzieć, trenować jogi.

W przyszłym roku Sylwia Bogacka wróci do strzelania z 300 metrów, gdzie zespołowo może pochwalić się rekordem świata. W dalszym planie myśli już o kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, ale jak sama przyznaje będzie bardzo trudno:
- 2013 rok jest wolny od kwalifikacji olimpijskich. Mamy na to tylko 2 lata, najlepiej jest wygrać pierwszy Puchar Świata, ale jak przyjeżdża 300 kobiet to nie jest takie łatwe. U nas nie ma norm (jak w lekkoatletyce), że jak się osiągnie czas czy odległość to się jedzie. U nas trzeba zająć odpowiednie miejsce, w PŚ jest po jednym miejscu w danej konkurencji, po dwa lub trzy na mistrzostwach świata, na mistrzostwach Europy po 2 miejsca. To jest jedna z najtrudniejszych dróg do zdobycia kwalifikacji i "najlepsze" jest to, że nie ma sie pewności, że się pjedzie. Nie zdobywam kwalifikacji jako Sylwia Bogacka, zdobywa się je dla danej konkurencji, jeżeli coś mi sie wydarzy, albo trenerzy i związek postanowią inaczej to mogą wysłać kogoś innego.

Podczas spotkania nie zabrakło zabawnych opowieści o "faulach" w strzelectwie. Jeden z Czechów sapał, klnął pod nosem, a pewnego razu, gdy Sylwia (jako młoda dziewczynka) stała w finale za owym Czechem sfaulował naszą zawodniczkę "zapachem". W rewanżu w kolejnym finale jeleniogórzanka z nim wygrała i podarowała łysemu zawodnikowi lokówkę elektryczną.

Po 2,5 godzinnym spotkaniu z kibicami nasza mistrzyni udała się na zgrupowanie kadry do Wrocławia, gdzie będzie miała okazję po raz pierwszy po Igrzyskach spotkać się ze swoją wielką poprzedniczką, Renatą Mauer-Różańską.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Jaki sposób robienia zakupów preferujesz?

Oddanych
głosów
516
W Internecie
26%
Stacjonarnie w sklepie
66%
Oglądam/przymierzam w sklepie, a kupuję w Internecie
8%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Spacer czy bieganie dla 40+ i 50+? Co lepsze dla zdrowia i kondycji?
Rozmowy Jelonki
Po co właściwie zmieniamy czas? Lepszy zimowy czy letni?
 
112
Potrącenie na pasach
 
Aktualności
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Nowe posterunki Policji w Janowicach Wielkich i Podgórzynie już otwarte dla mieszkańców
 
112
Chciał wysadzić ludzi w powietrze!
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group