Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 20 maja
Imieniny: Aleksandra, Bazylego
Czytających: 7639
Zalogowanych: 27
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Powiat: Bandyci wpadli w Jeleniej Górze przez… płaszcz

Wtorek, 12 sierpnia 2025, 10:08
Aktualizacja: 10:13
Autor: RaZ
Powiat: Bandyci wpadli w Jeleniej Górze przez… płaszcz
Do napadu doszło na stacji kolejowej w Pilchowicach – rok 1951 (Zbiory prywatne: Ryszard Borowski i Marek Bergtraum) w: Szymon Wrzesiński i Justyna Kość "Katastrofy i Wypadki Kolejowe pod Karkonoszam".
Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w swojej książce "Katastrofy i wypadki kolejowe pod Karkonoszami" przytaczają historię napadu w Pilchowicach na budynek pracownika odradzającej się na poniemieckich ziemiach kolei polskich.

W roku 1946, w mrocznych czasach powojennego chaosu, u stóp Karkonoszy miały miejsce dramatyczne wydarzenia, z niespodziewanym finałem.

Życie polskich kolejarzy tuż po wojnie nie należało do bezpiecznych. Jako osoby uznawane za lepiej zaopatrzone w ciężkich, powojennych czasach, stawali się ofiarami różnego rodzaju bandytów.

W nocy 8 sierpnia dwaj zamaskowani napastnicy dokonali brutalnego napadu na budynek mieszkalny na stacji kolejowej Pilchowice Zapora. O godzinie 23:00 wybili szybę w mieszkaniu Brunona Libiga, pracownika PKP. Wdarli się do środka i brutalnie sterroryzowali domowników.

Pod groźbą lufy karabinu sprowadzili mieszkańców do piwnicy. Następnie skrupulatnie plądrowali wszystkie pomieszczenia, zabierając ubrania, bieliznę, wartościowe przedmioty, a nawet osobiste rzeczy należące do innych lokatorów – Wacława Chaladusa i Waltera L., którzy nie byli obecni w domu w tym czasie.

Ofiary, sparaliżowane strachem, nie miały żadnych szans na obronę

Napastnicy uciekli z miejsca rabunku z łupem, który wkrótce miał się stać kluczem do rozwiązania sprawy. Niestety, służby mundurowe, w tym czasie jeszcze słabo zorganizowane, nie potrafiły od razu ustalić sprawców. Dochodzenie utknęło w martwym punkcie, a sprawa wydawała się skazana na zapomnienie.

Przypadek jednak przyniósł niespodziewany zwrot akcji.

Prawie dwa miesiące po napadzie, na placu targowym w Jeleniej Górze, rozpoznano skradzione palto, które należało do Wacława Chaladusa.

Sprzedawca, nazwiskiem Banasiak, odmawiał zwrotu łupu, a sprawa mogła się zakończyć bez echa. Jednak wśród kupujących pojawił się świadek, który zorientował się, że to właśnie jego własność była przedmiotem kradzieży i zgłosił sprawę na posterunek milicji we Wleniu.

Szybkie zatrzymanie

Działania ówczesnej milicji doprowadziły do błyskawicznego aresztowania Stanisława R., mieszkańca Pilchowic. Początkowo R. zaprzeczał udziałowi w napadzie, lecz po zebraniu dowodów i przeprowadzeniu przesłuchań, przyznał się do winy. Co więcej, wydał swojego wspólnika – niejakiego Jana W.

Okazało się, że drugi z podejrzanych był żołnierzem w czynnej służbie.

Wydarzenia te przypominają o czasach, gdy nowi mieszkańcy tych terenów musieli mierzyć się z bezwzględnymi bandytami, którzy w każdej chwili mogli wyrządzić każdemu krzywdę.

Twoja reakcja na artykuł?

28
51%
Cieszy
4
7%
Hahaha
1
2%
Nudzi
4
7%
Smuci
2
4%
Złości
16
29%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
859
Dobry pomysł
50%
To jest niedopuszczalne
32%
Nie mam zdania
18%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Polacy wydają fortunę na promocje
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
Aktualności
Powiat po audycie drogi 366
 
112
Dachowanie na Sobieszowskiej
 
Aktualności
Kiedy zobaczyłam telefon córki w mule rzeki, to nogi się pode mną ugięły
 
112
Zjechał z drogi
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group