Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 28 lutego
Imieniny: Lecha, Romana
Czytających: 6643
Zalogowanych: 17
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Dorota prosi o pomoc

Piątek, 5 września 2025, 12:28
Aktualizacja: 12:34
Autor: siepomaga.pl
Jelenia Góra: Dorota prosi o pomoc
W niezwykle trudnej sytuacji znalazła się była jeleniogórska koszykarka, Dorota Arodz. Jej historia jest dosłownie jakby z filmu wzięta. Z tą różnicą że wydarzyła się naprawdę, a kobieta potrzebuje szybkiej pomocy. Dorota utknęła w amerykańskim szpitalu i zbiera na powrót do domu w Anglii...

Dorota jest bardzo optymistyczną i otwartą osobą. Ale niestety też bardzo pechową. Po długiej walce z rakiem piersi i remisji choroby doznała zawału serca podczas długo oczekiwanej podróży do Nowego Jorku.

- Nie dość, że dostałam zawału serca to wole tarczycowe, które miałam na szyi okazały się agresywną formą raka tarczycy, który rozprzestrzenił się na drogi oddechowe - opowiada.

Ubezpieczyciel, od którego wykupiła ubezpieczenie podróżne unieważnił je i odmówił zapłaty za jakiekolwiek leczenie jak i transport air ambulansem do Wielkiej Brytanii.

Pozostawili Dorotę samą bez jakiejkolwiek pomocy finansowej. Dla niej to był szok, ponieważ początkowo zgodzili się ją przetransportować i zaczęli się nawet komunikować ze szpitalem w Nowym Jorku, aby to zorganizować.

Wszystko było już ustalone... Aż do momentu wynajmu air ambulansu. Ubezpieczyciel stwierdził, że jednak nie pokryje żadnych kosztów...

Mówi Dorota Arodz:

Zostałam w Nowym Yorku w szpitalu z rachunkiem za dotychczasowe leczenie oraz z informacją, że nie mam jak wrócić do domu... Samej nie stać mnie na opłacanie powrotu, nie mam takich pieniędzy. Karetka lotnicza kosztuje około PÓŁ MILIONA złotych!

Byłam przygotowana i gotowa na walkę o swoje życie z chorobami, które mnie dotknęły... Nie spodziewałam się jednak tego, że spotka mnie takie nieszczęście... Że firma ubezpieczeniowa odmówi mi pomocy, której tak bardzo dziś potrzebuję. Nie poinformowano mnie ani szpitala, o tym, że przestali organizować repatriację.

Dopiero w dniu wylotu, przygotowań lekarzy i po licznych telefonach i e-mailach w końcu poinformowano mnie, że unieważniają całe ubezpieczenie i nie pomogą w pokryciu żadnych kosztów.

Powiadomiłam ambasadę i NHS, ale nikt nie jest w stanie mi pomóc. Muszę wrócić do domu, do Anglii, do Liverpoolu, gdzie mieszkam, by kontynuować leczenie, póki jeszcze mogę... Póki jeszcze mam siłę...

Nie lubię prosić o pomoc, ale to moja jedyna szansa. Będę bardzo wdzięczna za każdą pomoc, za każdą kwotę, która przybliży mnie do powrotu do domu.

Link do zbiórki znajduje się TUTAJ.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
2
8%
Nudzi
19
76%
Smuci
3
12%
Złości
1
4%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślisz o imprezach rajdowych w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
542
Świetny pomysł
38%
Jestem na nie
37%
Jest mi to obojętne
25%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Polacy prawie go nie jedzą… a blokuje raka i cukrzycę
 
Rozmowy Jelonki
Mocna rozmowa o młodych ludziach w Jeleniej Górze
 
Ciekawe miejsca
Swastyka szachownicą. Symbol trudnej przeszłości w Pilchowicach
 
Pogoda
Będzie ciepło, nawet kilkanaście stopni na plusie
 
Aktualności
Bez krawata, za to z piłką – minister daje przykład
 
Aktualności
Rozszczelnienie sieci gazowej. Ewakuacja mieszkańców!
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group