Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Środa, 15 kwietnia
Imieniny: Bazylego, Tytusa
Czytających: 9353
Zalogowanych: 30
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Region: Kiedy w Karkonoszach chodzono na grubego zwierza

Poniedziałek, 8 stycznia 2018, 7:51
Aktualizacja: Wtorek, 9 stycznia 2018, 13:51
Autor: Stanisław Firszt
Region: Kiedy w Karkonoszach chodzono na grubego zwierza
Atak wilka
Fot. Archiwum S. Firszta
W czasach, kiedy obszar całej Polski, tj. ok. XI wieku, zamieszkiwało tylko około 1 mln mieszkańców, było sporo terenów porośniętych dziewiczymi lasami. Jeszcze w XII wieku, np. tereny górskie (Sudety) i kotliny śląskie uważano za prawie niezamieszkałe. Przechodziły przez nie nieliczne szlaki handlowe i strategiczne, a wzdłuż nich stały drewniane obiekty wojskowe i administracyjne. Miały one ogromne znaczenie w czasie konfliktów zbrojnych, a w czasie pokoju kontrolowały przepływ ludzi i towarów. Wokół szlaków były nieprzebyte bory pełne dzikiej zwierzyny.

Dlatego w te właśnie tereny wyprawiali się władcy i możni na łowy, celem zdobycia większej ilości mięsa lub tylko dla zabawy. Pierwsze legendy o powstaniu, tak Jeleniej Góry, jak i odkryciu cieplickich źródeł termalnych, wiążą się właśnie z polowaniami. Wówczas, tj. na przełomie XII i XIII wieku, na całym obszarze Gór Kaczawskich, Rudaw Janowickich, w Karkonoszach, Górach Izerskich i w samej Kotlinie Jeleniogórskiej żyły liczne zwierzęta, które w ostępach leśnych występują tu i do dzisiaj, ale nie w takiej ilości. Stada jeleni i saren, watach dzików i stad dzikiego ptactwa zasiedlały wszelkie możliwe nisze tego obszaru. Nad rzekami spotkać było można żeremia bobrów, a w rzekach pływały, m.in.: szczupaki i jesiotry. Żyły tu też drapieżniki: niedźwiedzie, wilki, rysie i żbiki, a także orły i sokoły, które dzisiaj na tym terenie już nie występują, a gdy się pojawią jest to ogromna sensacja.

Na terenach podmokłych mogły zamieszkiwać łosie, których ogromne stada pasły się w dolnośląskich borach. O ilości tych zwierząt w tamtych czasach świadczą przekazy, m.in. z 1186 roku, mówiący, że w czasie polowania urządzonego przez księcia Bolesława I Wysokiego, w krótkim czasie ustrzelono 860 sztuk tych wielkich i wspaniałych zwierząt. Polowania odbywały się za pomocą łuków, oszczepów i toporów, a ich urządzanie przynależało wyłącznie władcom. Kłusownictwo karane było śmiercią, a nad lasami mieli pieczę nadleśniczowie i gajowi podlegli wielkiemu łowczemu książęcemu. Wielkie polowania odbywały się bardzo rzadko, a małe, urządzane dla rozrywki, nie wpływały na pogłowie tak zwierzyny łownej, jak i drapieżników.

Z czasu, kiedy w 2 poł. XIII wieku książęta śląscy rozpoczęli wielką akcję kolonizacyjną, obejmującą także tereny Kotliny Jeleniogórskiej i otaczających ją gór, wszystko zaczęło się powoli zmieniać. Karczowanie lasów, osuszanie terenów pod uprawę, zakładanie nowych wsi i osad, uprawa roli, poszukiwania górnicze i intensywna hodowla, spowodowały stopniowe kurczenie się obszarów zasiedlonych wcześniej przez dzikie zwierzęta. Malało pogłowie zwierzyny płowej, a co za tym idzie ilość drapieżników. Dodatkowo coraz więcej osób miało prawo do polowań, połowów i odłowów (możni właściciele ziemscy, klasztoty, itp.). Polowania nie były już tak wielkie, ale były bardziej intensywne. Zwierzęta zabijano i odławiano dla mięsa, skór, dla pozyskiwania surowców leczniczych, a często tylko dla zabawy.

Tereny dzikie, kurczyły się wprost proporcjonalnie do terenów zajmowanych przez ludzi. Nieunikniony był zatem konflikt między dziką przyrodą a gospodarką człowieka. Jelenie, sarny i dziki niszczyły pola uprawne, więc trzeba było zmniejszyć ich ilość. W ten sposób niedźwiedzie, wilki, rysie i żbiki musiały szukać pożywienia innego niż dotychczas. Sprzyjały temu wypasy zwierząt hodowlanych w górach. Pasterze pędzili tam stada bydła, owiec, a nawet gęsi. Drapieżniki tylko na to czekały. Zwierzęta hodowlane chroniono stawiając zagrody i utrzymując psy pasterskie, ale straty były i tak duże. W związku z powyższym trzeba było po prostu wyeliminować zagrożenie, zabijając bezwzględnie wszystkie drapieżniki. Dla futer, tłuszczu i dla celów medycznych, polowano też na bobry. Także ryby i ptaki (nawet małe) były odławiane.

W czasach pokoju, myślistwo i łowiectwo było mimo wszystko pod kontrolą właścicieli lasów, a kłusownictwo tępiono bezwzględnie. Gorzej rzecz się miała w czasach wojennych, kiedy to urządzano wielskie polowania dla zaopatrzenia wojska w mięso, a kłusownictwo kwitło bezkarnie.

Złote czasy dzikiej przyrody i dużej różnorodności gatunków odeszły bezpowrotnie wraz z okresem średniowiecza. Pod koniec tego okresu myśliwi coraz częściej zaczęli używać do polowań skutecznych kusz, a później także broni palnej. Jeszcze w XVI i XVII wieku w Karkonoszach i Kotlinie Jeleniogórskiej spotkać można było nie tylko stada jeleni, ale też i coraz mniej liczne drapieżniki. Wiemy o tym z bardzo ciekawych dla nas przekazów pisanych. Pierwszym z nich jest "Zwierzyniec śląski" (Theriotropheum Silesiae), autorstwa Caspara Schenckfeldta (1563 – 1609), wydany w Legnicy, w 1603 roku. Ten wybitny lekarz jeleniogórski i cieplicki, a także przyrodnik, opisał w tym swoim dziele, wszystkie znane mu wówczas stworzenia żyjące na Śląsku, w tym w Karkonoszach i Kotlinie Jeleniogórskiej.

Wśród opisanych przez niego, znanych do dzisiaj zwierząt, tj.: jelenie, sarny, dziki, borsuki, lisy, zające, ptaki, gady, płazy i owady znalazły się także te, których już tutaj nie ma. Największym z nich był niedźwiedź, który choć rzadko, ale występował, a jego ilość była na tyle duża, że w XVI wieku urządzano na niego nawet jeszcze polowania. Drugim drapieżnikiem tego obszaru był wilk. W XVI wieku był jeszcze bardzo rozpowszechniony. Watahy wilków atakowały stada, a wygłodniałe także ludzi. Schwenckfeldt podał przypadek z października 1588 roku, kiedy to wilki zaatakowały kobietę w Podgórzynie, która wracała do domu. Gdyby nie pomoc sąsiadów, kamienie i kije, jej los byłby przesądzony.

Już w XVI wieku w Karkonoszach i Kotlinie Jeleniogórskiej bardzo rzadko widywano rysie i żbiki, a to z uwagi na fakt wcześniejszych, licznych polowań na miejscowe ptactwo i mniejsze zwierzęta futerkowe, np.: kuny, zające, itp. O stanie fauny karkonoskiej w XVII wieku, dowiadujemy się pośrednio także ze zbioru opowiadań (legend) o Duchu Góra, spisanych przez Johanna Praetoriusa, a właściwie Hansa Schultza (1630 – 1680). Dowiadujemy się z nich, że tereny, które zajmowało "królestwo Ducha Gór" (Karkonosze) należały wówczas do Schaffgotschów. Hrabia Hans Ulryk miał tutaj swojego łowczego, który mieszkał w górach w swoim domku i zagrodzie. Obchodził on teren wraz ze swoim psem, tropiąc kłusowników. Polowania urządzane przez Schaffgotschów, często z psami, które ujadały i czyniły hałas w górach. Do tego dochodziły odgłosy rogów myśliwskich i porykiwania rannych zwierząt. Najczęściej polowano w dolinach górskich, nie tylko na jelenie, ale też na wilki. Hans Ulryk w góry zapraszał też, m.in. swojego szwagra, księcia legnickiego, Jerzego Rudolfa. Razem z nim z wielkiej łodzi, na Wielkim Stawie łowili ryby. Udało się im nawet złowić wielkiego szczupaka.

Nie lepiej było w czasach syna Ulryka, Krzysztofa Leopolda Schaffgotscha. To on zbudował kaplicę na Śnieżce i opanował zupełnie "Królestwo Ducha Gór". Nadal polowano intensywnie. Zdarzało się, że i na wilki i niedźwiedzie, o czym świadczy fakt odnalezienia, w 1656 roku rozszarpanej przez jakiegoś drapieżnika, krowy (za co obwiniono Ducha Góra). W stawach górskich i rzekach łowiono ryby za pomocą sieci i więcierzy. Odławiano duże ilości szczupaków, karpi i pstrągów.

Nie przepuszczano też avifaunie. W Karkonosze wyruszali ptasznicy, którzy za pomocą sieci łowili ptaki. Ładne z wyglądu i śpiewające zabierali do klatek i sprzedawali, inne zabijali i sprzedawali w pęczkach na mięso, będące przysmakiem na pańskich stołach. Intensywne odłowy spowodowały naruszenie równowagi w ekosystemie Karkonoszy. Ok. 1630 roku, widziano jeszcze dość liczne gawry (legowiska niedźwiedzi), m.in. w okolicach Gruszkowa, między Jagniątkowem a Karpaczem, między Przesieką a Zachełmiem i między Michałowicami a Sobieszowem. Bardzo rzadko widywano samego niedźwiedzia. W ciągu XVIII wieku, prawie zupełnie wyginął. Prawdopodobnie ostatniego osobnika zabito tu w 1804 roku.

Wilki były jeszcze dość liczne w XVII wieku, do tego stopnia, że władze królewskie w Wiedniu, wydały w 1606 roku zarządzenie dla nadleśniczych i gajowych, aby zabijali wilcze szczenięta, w okresie Zielonych Świątek. W związku z rozwijającą się hodowlą, już po zajęciu Śląska przez Prusy, w 1740 roku wydano zarządzenie o bezwzględnym zabijaniu wilków. Za jednego, w zależności od jego wielkości płacono trzy lub cztery talary. W 1788 roku, za zastrzelenie wilka była nagroda w wysokości jednego talara. Akcja była tak udana, że na pocz. XIX wieku w Karkonoszach pozostał tylko jeden wilk, który i tak padł. Rysie i żbiki wyginęły tu ze względu na wycinkę leśnych zarośli, brak odpowiedniej ilości pożywienia i niekontrolowane odstrzały, już w końcu XVIII wieku. To samo spotkało: orły przednie, orły cesarskie, bieliki, orła krzykliwego, krótkoszpona i rybołowa.

Wyginęło też wiele pomniejszych gatunków zwierząt i roślin. Karkonosze zmieniły się bardzo. Dopiero w 2 poł. XIX wieku rozpoczęto ochronę przyrody tego obszaru, a to za sprawą Riesengebirgsverein (Towarzystwa Karkonoskiego) i jego przewodniczącego, Hugo Seydela. Dzisiaj ochroną przyrody znacznych obszarów Karkonoszy, zajmuje się od 1959 roku, Karkonoski Park Narodowy. Skutki tych działań są widoczne. Wróciły, co prawda, nieliczne orły i wilki. Miejmy nadzieję, że na stałe.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Czy popierasz imprezy biegowe w Jeleniej Górze?

Oddanych
głosów
442
Tak - świetny pomysł
60%
Nie - za duże utrudnienia dla mieszkańców
28%
Nie mam zdania
12%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Dlaczego „tanie auto” często wychodzi drożej? Pułapki branży moto
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Uzdrowisko Cieplice
Sekret młodości – teoria genetycznie zaprogramowanej długości życia
 
Czechy
A może wizyta u króla zwierząt?
 
Aktualności
Jelenia Góra pełna gwiazd muzyki
 
Pomagamy
Karolina wciąż potrzebuje pomocy
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group