Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 26 kwietnia
Imieniny: Marii, Marzeny
Czytających: 16888
Zalogowanych: 44
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Pokusa wspomnień - felieton

Niedziela, 14 października 2007, 0:00
Aktualizacja: Niedziela, 14 października 2007, 16:14
Autor: TEJO
Jelenia Góra: Pokusa wspomnień - felieton
Fot. Archiwum
Znajdź po latach dawną klasę. Raczej nie pożałujesz, nawet jeśli dziś sądzisz, że nie będziesz miał kogo szukać.

Najżywszymi wspomnienami są te ze szkolnej ławy. Przekonałem się o tym, kiedy pod opublikowanym wywiadem z panią Jadwigą Dąbrowską, dyrktorką II LO im. Norwida, szanowni Internauci zaczęli snuć szkolne wspominki z dawnych lat cieplickiej szkoły. Co prawda ja tam nie chodziłem, ale wrócić do przeszłości czasem trzeba.

Namówiła mnie koleżanka (nie ze szkolnej ławy) do wejścia i zarejestrowania się na portalu nasza-klasa.pl. Uległem. I nie żałuję.
Maturę zdałem lat temu 21. Znajomości z dawnymi kolegami klasowymi i nauczycielami – choć miały być zawsze zażyłe i trwać wiecznie – jakoś się po kilku latach prawie zupełnie zatarły. Życie nas potasowało i rzuciło w różne miejsca. Profesorowie wprawdzie na stanowiskach trwali, ale przez ich dzienniki przewijały się kolejne nazwiska pokoleń i tworzyły nowe przyjaźnie.

Moja klasa odżyła, kiedy utrwaliłem swoje dane na rzeczonym portalu. Wraz z różnymi wspomnieniami.
Tymi fatalnymi, kiedy to przy całej klasie pani polonistka zrugała moje wypracowanie z ballad romantycznych. Słusznie poniekąd, bowiem gniot był to pierwszej jakości. Ale o tym wiem teraz, nie wtedy. Siała zresztą postrach wśród wszystkich, a za ocenę dostateczną na świadectwie niektórzy gotowi byli dać ofiarę na mszę.

I tymi historyjkami śmieszniejszo-strasznymi, kiedy to podczas studniówki wychowawczyni wybroniła nas przed dyrektorem. Był zbyt spostrzegawczy i zauważył, że w trakcie balu gasiliśmy pragnienie i podsycaliśmy emocje owocem w płynie zakazanym nawet pełnoletnim uczniom. Sam bał się skosztować zawartości szklaneczek. I poprosił o obiektywną ocenę panią wychowawczynię, która ostro dała nam się we znaki wcześniej, podczas lekcji geografii. Ale pani, ku naszemu miłemu zdumieniu, upiła nieco magicznego nektaru i stwierdziła, że jest to oranżada. Z bąbelkami. Słodka i smaczna. – Może pan jednak spróbuje, panie dyrektorze? – spytała. – Nie, ależ nie. Przecież pani wie, co piła – wzdrygnął się udając wesołość dyrektor, który całą historię usiłował obrócić w żart.

I tymi sytuacjami zupełnie zabawnymi, kiedy to wspomnianą „oranżadę” kilkanaście minut wcześniej przemycał w butelkach po oranżadzie kolega z klasy. Robił to tak niefortunnie, że stłukł jedno z tak cennych naczyń w szatni, tuż przed wejściem do sali Kawiarni Zdrojowej. Na głośne „trach” oraz unoszącą się woń niekoniecznie oranżadowej pomarańczy zwróciło uwagę grono pedagogiczne, mierząc wzrokiem delikwenta i zabawnie poruszając nozdrzami w celu wyłowienia źródła tego niespodziewanego aromatu wnoszącego nową jakość w uzdrowiskowe powietrze styczniowego wieczoru przed feriami zimowymi.

Ale na szczęście jedno z drugim nie zostało połączone w logiczną całość splotu zdarzeń, dzięki czemu nas klasowy kolega mógł spokojnie wypić – z pomocą pozostałych – pod stołem część zawartości pozostałych butelek, które się uchowały w jego reklamówce. Do czasu, kiedy nie zauważył występku dyrektor…

Kiedy do ponad 21 latach wszedłem do mojej wirtualnej klasy, nielicznej w rzeczywistości, bo chodziło tam tylko osiemnastu licealistów, w tym siedmiu płci brzydkiej, spotkałem tylko trzy osoby.
Kolegę, który – choć chodził do humanistycznej klasy – wybrał się na studia matematyczne. I dwie koleżanki. Z jedną z nich siedziałem w ławce na historii u brodatego pana profesora, który – z sobie tylko znanych powodów – rozsadził uczniów zgodnie z alfabetyczną kolejnością nazwisk.

Pewnie jeszcze nie wszystkich z mojej klasy wzięła nostalgia za wspomnieniami, skoro się po raz drugi nie zapisali do szkoły. Nawet w internecie, gdzie nie krzyczą i dwój nie stawiają. Choć owa nostalgia innych zdecydowała o sukcesie samego pomysłu stworzenia tej elektronicznej możliwości odzyskiwania kontaktów, cieszącej się powodzeniem wśród dziesiątek tysięcy byłych uczniów.

Ci wpisani w mojej klasie ułożyli sobie życie rozmaicie, ale korzeniami wciąż tkwią w tamtych chwilach. Kiedy wyznacznikiem mijającego czasu były sprawdziany, odpytywania, wytęsknione piątki przed weekendem, bolesne poniedziałki powrotu do szkolnego gmaszyska i upragnione wakacje. Chcą spotkać się i porozmawiać o dawnych, dobrych dziejach, od których człowiek nie może się odciąć, choćby nie wiem jak tego pragnął.

I jakby zupełnie przez przypadek wkrótce potem, kiedy już zapisałem się do tej wirtualnej klasy wspomnień, zadzwonił telefon. Prawdziwy. Usłyszałem w słuchawce głos tej samej polonistki, która rugała mnie za beznadziejne wypracowanie z ballad romantycznych. Też bardzo by się chciała spotkać, nie tylko ze mną, ale i z człowiekiem, który zbił butelkę z zakazaną oranżadą przed studniówką. I z innymi. Bo matura to niby była jak wczoraj, a upłynęło od niej już ponad 21 lat.

Za chwil parę w mailowej skrzynce odebrałem wieści od innych dawnych licealistów, którzy pamiętają i mnie, i tamte lata. I prawie że odzyskałem młodzieńczą werwę w ten mglisty dzień października, z wiszącą w powietrzu jesienią. Już się nawet zacząłem zabierać za odrabianie lekcji, tak bardzo szkolne chwile zawładnęły moją wyobraźnią i pamięcią, która raptem jakby znalazła ujście dla strumyka wspomnień ze szkolnej ławy.

Pomyśleć, że to wszystko tylko dzięki jednemu wpisowi. Pokusie, której uległem, dzięki skutecznej zachęcie koleżanki, która w tej wirtualnej szkole jest już bardziej ode mnie obeznana. Tak oto, starsi absolwenci i byli uczniowie, radzę Wam, skorzystajcie z tego technicznego dobrodziejstwa i wpiszcie się do naszej klasy. Warto.

Sonda

Te imiona noworodków królowały w marcu 2026 r. w Jeleniej Górze. Które byście wybrali?

Oddanych
głosów
294
Zofia
31%
Rozalia
14%
Julia
41%
Mia
14%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Nauka potwierdza. Mężczyźni chorują bardziej
 
Rozmowy Jelonki
Harcerstwo bez telefonów. „Pokazujemy dzieciom, że prawdziwe życie jest poza ekranem”
 
Aktualności
Wyjątkowy plac już otwarty
 
Aktualności
Jutro finał Jarmarku Osobliwości i Staroci
 
Aktualności
Fantastyczna Jelenia Góra – to zwycięzcy konkursu
 
Aktualności
"Felerna krzyżówka" znów daje o sobie znać
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group