Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Sobota, 23 maja
Imieniny: Emilii, Iwony
Czytających: 10769
Zalogowanych: 15
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Jelenia Góra: Szekspirowska tragikomedia o zazdrości, przebaczeniu i pokucie

Niedziela, 27 września 2015, 8:16
Aktualizacja: Poniedziałek, 28 września 2015, 8:03
Autor: Manu
Jelenia Góra: Szekspirowska tragikomedia o zazdrości, przebaczeniu i pokucie
Fot. Archiwum Teatru
Premiera przedstawienia “Zimowa opowieść” wg dramatu Williama Shakespeare'a otworzyła w ubiegłą sobotę (26.09) na Dużej Scenie Teatru im. Cypriana Kamila Norwida tegoroczne jubileuszowe XLV Jeleniogórskie Spotkania Teatralne. Reżyserami najnowszej propozycji jeleniogórskiego teatru są: Aleksandra Popławska i Marek Kalita.

Dramaty Szekspira nie należą do najłatwiejszych w interpretacji, więc porywają się na nie reżyserzy już doświadczeni, a poza tym Szekspir obecny jest na scenach od kilkuset lat, nie jest więc łatwo wnieść coś nowego do jego interpretowania. Ostatnio w Teatrze im. Norwida w Jeleniej Górze wielki dramaturg elżbietański zagościł dziewięć lat temu – Krzysztof Rekowski wystawił tu “Romeo i Julię”. Teraz Aleksandra Popławska i Marek Kalita postanowili sięgnąć do innego dzieła szekspirowskiego - “Zimowej opowieści”.

Oto jedna z ostatnich sztuk szekspirowskich (w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka), napisana ok. 1610 r., a więc na kilka lat przed śmiercią wielkiego dramaturga. Choć kwalifikowana jako komedia, bywa nazywana “drugą wersją Otella”. Pełna goryczy, rzadko trafia na polską scenę, a to ze względu na nietypową, skomplikowaną, dziwną konstrukcję. Jej pierwsza cześć to dramat obłąkanej zazdrości, druga - niby radosne i szczęśliwe rozwiązanie konfliktu. Między pierwszą a drugą częścią dramatu upływa szesnaście lat - jak powiada poeta, “przepaść czasu”.

Opowieść o miłości, zazdrości, okrucieństwie, ale także o rozpadzie rodziny, czyli tym wszystkim, co tak naprawdę bywa fascynujące w losach ludzkich bez względu na czas powstania, rozgrywa się w dwóch krainach - Sycylii i Bohemii, połączonych początkowo przyjaźnią ich władców, później miłością ich potomków. Szekspir pozostaje tu Szekspirem, zmieniają się natomiast realia czasowe.

Akcja dzieje się współcześnie w luksusowym apartamencie. Za oknami sypie śnieg. Sceną rządzi niepodzielnie przywódca Sycylii Leontes (tę rolę kreuje Robert Mania), zmagający się z bezpodstawną zazdrością, którą sam w sobie podsyca. Nie odstępuje go na krok ochroniarz Don (Andrzej Kępiński). Leontes podejrzewa swoją ciężarną żonę Hermionę (Anna Ludwicka-Mania) o romans z przyjacielem z dzieciństwa, przywódcą Czech Poliksenesem (Robert Dudzik). Rozpaczliwie chwyta się iluzji, osuwa się w obłęd, nie wierzy nawet orzeczeniu delfickiej wyroczni. Jego syn Mamiliusz (Szymon Mazurek/Jakub Iglewski) początkowo ma zapewnioną bezpieczną zabawę dzięki swojemu opiekunowi Autolikusowi (Piotr Konieczyński), a potem bawi się pistoletem. Strzela z niego do doradcy Leontesa – Camillo (Jacek Paruszyński). W tym samym czasie na czole Hermiony pojawia się krwawiąca rana. To zapowiedź tego, co za chwilę się stanie. Bezzasadna i nieopanowana zazdrość Leontesa doprowadzi do tragedii - śmierci ukochanego syna, cierpienia niewinnej żony Hermiony i śmierci starego szlachcica Antygonusa (Jacek Grondowy), który porzuci królewską córeczkę gdzieś na pustyniach.

Z jednej strony ukazany jest ułożony, ale zakłamany i oparty na nienawiści dwór, z drugiej - prymitywne, ale autentyczne życie prowincji. Miłosny wątek przeplatają sceny plebejskie, pełne rubasznego humoru. Święto Pasterzy to zabawa zakrapiana alkoholem w rytmie disco polo. Cudownie uratowana od śmierci córka królewska Perdita (Marta Kędziora), obecnie pasterka, tańczy z księciem Floryzelem (Grzegorz Margas), synem Poliksenesa. Wodzirejem jest tu oszust Autolikus, a wieśniaczki – Madzia (Agata Grobel) i Dorcia (Agata Moczulska) wraz z córką Vicą (Wiktoria Gal) oraz żona pasterza Halina (Iwona Lach) plotą bzdury i rapują.

Zespół artystyczny Teatru im. Norwida po raz kolejny wypada bardzo dobrze. Aktorzy są przekonujący we wszystkich wcieleniach. Wśród szeregu barwnych postaci, najciekawszą tworzy nieoczekiwanie Elżbieta Kosecka w popisowej roli dzielnej Pauliny, jedynej osoby, która śmiała przeciwstawiać się szaleństwu władcy, jest ostoją autentyczności w świecie cynizmu i kłamstwa. Przywódcę Sycylii Leontesa, który doprowadził rodzinę do katastrofy, wykreował Robert Mania - jedno z największych (pozytywnych) zaskoczeń spektaklu - radzi sobie z nieprawdopodobną materią słowa w sposób mistrzowski, trafił we właściwą strunę histerii, która jest główną cechą tego opętanego zazdrością człowieka. W pamięć zapadają także: Kazimierz Krzaczkowski jako Stary Pasterz i Karol Kadłubiec jako Młody Pasterz oraz wystylizowany na tytułowego bohatera filmu “Wszystkie odloty Cheyenne'a” Piotr Konieczyński - jego jarmarczny rzezimieszek Autolikus psoci i figluje, jest fałszywy i zdeprawowany, lecz niepozbawiony autoironii. Kłamie na lewo i prawo, wszędzie sieje spustoszenie. I chociaż śmieszy do łez, to zły człowiek, którego nie chcielibyście poznać.

Teatr, jeśli ma być żywy, musi korespondować ze współczesną wrażliwością i musi korzystać ze współczesnych środków wyrazu. Jeleniogórski spektakl pochłania i uwodzi, także za sprawą muzyki Tomasza Mreńcy (podsycającej atmosferę niepewności, strachu), oraz zachwyca dowcipną i precyzyjną choreografią braci Piotra i Pawła Kamińskich. Współczesny charakter konfliktu podkreśla realistyczna scenografia i kostiumy (lekko stylizowane, choć w gruncie rzeczy współczesne) projektu Pauli Grocholskiej.

Interesująco pomyślana i ładnie poprowadzona “Zimowa opowieść” w interpretacji Aleksandry Popławskiej i Marka Kality olśniewa. Udała się rzecz w przypadku inscenizowania tej sztuki trudna - sprawnie połączono wielowątkowość, schematy fabularne, wreszcie akcję, bez uszczerbku dla jasności fabuły. To nie jest tylko fantastyczna baśń z tańcami, scenami pasterskimi i śpiewami na scenie Teatru im. Norwida. To tragikomedia o zazdrości, przebaczeniu i pokucie. Pod grubym płaszczem baśni i humoru Szekspir ukrył jednak perfidny i do bólu zepsuty świat. Obnażono tu mechanizmy choroby, jaką jest zazdrość. Człowiek targany obsesjami staje się najokrutniejszym zwierzęciem i bez wahania potrafi skazać na śmierć. Podważa wreszcie, a nawet drwi z fundamentalnych definicji: lojalności, uczciwości, miłości.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Puste kościoły, mniej księży... Niedzielne msze raz w miesiącu?

Oddanych
głosów
986
Dobry pomysł
50%
To jest niedopuszczalne
33%
Nie mam zdania
17%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Co zmieni polska bomba atomowa?
Rozmowy Jelonki
Rezonans dla węża domowego już możliwy
 
Kultura
Nowy teledysk Leniwca
 
Aktualności
Ruszyły Wielkie Jeleniogórskie Juwenalia
 
Aktualności
Spotkanie pełne wspomnień o Jerzym Szmajdzińskim
 
Jelonka wczoraj
Złote rogi nad Kotliną
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group