Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Niedziela, 25 stycznia
Imieniny: Miłosza, Pawła
Czytających: 13242
Zalogowanych: 79
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

JELENIA GÓRA: Ojciec bronił w sądzie swojego niedoszłego zabójcę

Sobota, 18 września 2010, 8:48
Aktualizacja: 8:48
Autor: Angela
Pięć lat i osiem miesięcy wiezienia – taki nadzwyczajnie złagodzony wyrok usłyszał w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze, Tomasz P. Skazany chciał zabić ojca montując w jego samochodzie granaty. Ostatecznie jeden z nich wybuchł poszkodowanemu w ręce, stracił on lewą dłoń i doznał poważnych obrażeń ciała. Motyw? Poszkodowany nie chciał mu przekazać swojej firmy.

Gdyby nie fakt, że w trakcie trwania procesu sądowego ojciec wybaczył wszystko swojemu synowi, Tomasz P. mógłby spędzić za kratami więzienia resztę swoich dni. Motywacja, jak i sam czyn skazanego zasługiwały bowiem na szczególne potępienie. Według relacji oskarżonego, ojciec nie chciał mu przekazać prowadzonej działalności gospodarczej. Zarzucał synowi złe prowadzenie tej firmy. Syn zdenerwowany zachowaniem ojca postanowił się go pozbyć.

– Skazany nabył dwa granaty F1, które umieścił w samochodzie ojca w dniu kiedy ojciec miał wracać z Polski na teren Niemiec. W drodze do Niemiec na stacji paliw w Jędrzychowicach poszkodowany wysiadając z samochodu spowodował detonację jednego z granatów. Szczęśliwie zauważył, że jest tam granat, próbował go odrzucić, ale było za późno i granat częściowo eksplodował mu w rękach – mówi sędzia Andrzej Wieja, rzecznik prasowy sądu w Jeleniej Górze.

Poszkodowany stracił lewą dłoń, część przedramienia, miał wiele obrażeń klatki piersiowej, rąk, uszkodzenia nerwu i mięśni twarzy. Dzięki szybkiej pomocy medycznej ojciec przeżył. W oświadczeniu dołączonym do akt sprawy, przebaczył synowi. Jednak to nie jedyne grzechy jakie miał na swoim sumieniu Tomasz P.

Oprócz zamachu na ojca, jakiego dokonał w listopadzie 2001 roku, ma zarzuty związane z wprowadzeniem niebezpieczeństwa dla życia innych osób, dokonania włamania do mercedesa sprintera, żądania pieniędzy na wykup tego auta i posiadania granatów oraz pistoletu gazowego przerobionego na pistolet pozwalający na oddawanie strzałów z ostrej amunicji – mówi Andrzej Wieja.

Cały ten proces i postępowanie uległo przedłużeniu bo Tomasz P. wyjechał do Niemiec, gdzie został skazany na siedem lat pozbawienia wolności za rozboje, kradzieże, włamania i wypadek drogowy. Dopiero w maju ubiegłego roku po odbyciu tych kar został przekazany władzom polskim i można było dokończyć postępowanie, które wcześniej zostało zawieszone.

W minionym tygodniu sąd skazał też Ryszarda K., który sprzedał Tomaszowi P. granaty i pomagał w ich zamontowaniu w aucie. Wspólnik posiedzi w więzieniu dziewięć lat. Wyroki nie są prawomocne. Dotychczas do sądu wniosek o uzasadnienie wyroku wpłynął jedynie ze strony obrońcy Ryszarda K.

Sonda

Co myślisz o podwyżce płacy minimalnej?

Oddanych
głosów
570
Pozytywnie
37%
Mam mieszane odczucia - niewiele się zmienia
36%
Negatywnie
27%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Grenlandia oddana USA? Ratyfikacja umowy z Mercosur zablokowana
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Ciekawe historie i inne opowieści
Orlinek – górnicza osada i "fortepian Beethovena"
 
Inwestycje
Czas nagli, huta "Józefina" czeka na ratunek
 
Karkonoski Park Narodowy
Pałac Sobieszów nagrodzony za wyjątkową renowację
 
Aktualności
„Ta śmierć nie może być po nic” – Marsz Ciszy dla Danusi
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group