O niezwykłych wydarzeniach z 9 lipca 1873 roku można przeczytać w książce „Katastrofy i wypadki kolejowe pod Karkonoszami” autorstwa Szymona Wrzesińskiego i Justyny Kość. Tego dnia na poligonie przy dzisiejszej ulicy Wincentego Pola odbywała się trzecia edycja wystawy zwierząt hodowlanych. Piękna pogoda sprawiła, że miejsce szybko zapełniło się zwiedzającymi oraz handlarzami.
Wszyscy oczekiwali oficjalnego otwarcia targów, gdy nagle spokojną atmosferę przerwał huk zderzających się pociągów i krzyki przerażonych ludzi.
Jak opisują autorzy książki, popołudniowy pociąg numer 41 zderzył się z maszyną stojącą na torze dojazdowym. Choć samo zdarzenie wyglądało bardzo groźnie, najbardziej dramatyczne okazały się reakcje pasażerów i gapiów. Wybuchła panika. Ludzie zaczęli wyskakiwać z wagonów, próbując jak najszybciej uciec z miejsca zdarzenia. To właśnie wtedy doszło do największej liczby obrażeń.
Jedna osoba została ciężko ranna, a kilka kolejnych odniosło lżejsze obrażenia. Co ciekawe, nie były one skutkiem samego zderzenia, lecz chaosu, jaki wywołała panika tłumu. Dodatkowym problemem był ogromny ścisk wokół miejsca wypadku. Wielu uczestników wystawy zamiast oddalić się od niebezpieczeństwa, ruszyło oglądać katastrofę z bliska. To sprawiło, że pomoc medyczna dotarła z opóźnieniem.






