Polub Jelonkę:
Czytaj także: Wałbrzych Świdnica
Piątek, 9 stycznia
Imieniny: Juliana, Marceliny, Marianny
Czytających: 7753
Zalogowanych: 38
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wałbrzych: Sekretny ogród Daisy

Niedziela, 16 kwietnia 2023, 7:29
Autor: Mateusz Mykytyszyn/Zamek Książ
Wałbrzych: Sekretny ogród Daisy
Fot. Użyczone/Zamek Książ
Gdziekolwiek mieszkałam kreowałam tam, jak mówią Włosi, sekretny ogród. Kiedykolwiek żywię jakieś wątpliwości, mam w zwyczaju zwracać się do natury po pomoc i wskazówki i prawie zawsze je tam znajduję - pisała w drugim tomie swoich pamiętników księżna Daisy von Pless. Sekretny ogród księżnej Daisy jest w tym roku tematem przewodnim XXXIII Festiwalu Kwiatów i Sztuki w Zamku Książ w Wałbrzychu, który odbędzie się w dniach 29 kwietnia – 3 maja.

Oddajemy dziś zatem głos najsłynniejszej mieszkance Zamku Książ. Fragmenty dotyczące ogrodów księżnej Daisy von Pless (1873-1943) w Książu, jej pasji ogrodniczej i umiłowania natury pochodzą z drugiego tomu jej pamiętników pt. „Lepiej przemilczeć”. Książkę wydał w 2013 roku Zamek Książ w Wałbrzychu przy współpracy Fundacji Księżnej Daisy von Pless w przekładzie na język polski autorstwa Barbary Borkowy.

O potrzebie sekretnego ogrodu:

Gdziekolwiek mieszkałam kreowałam tam, jak mówią Włosi, sekretny ogród. W Książu miałam kilka ogrodów; w każdym kwitły kwiaty tylko jednego koloru. Później stworzyłam swój „sekretny ogród“, „ogród Dzieci“ i „ogród przyjaźni“. Wszystkie zaprojektowałam sama w części olbrzymiego parku, zwanej Schwarzengraben, czyli czarną mogiłą . Nie lubiąc ponurego wydźwięku tej nazwy, zmieniłam ją później na Ma Fantaisie, a swoje ogrody, pod wpływem mody na Daleki Wschód, zaczęłam nazywać Ogrodem Kamy.

O własnym „sekretnym ogrodzie“ w Książu:

Po jego obu stronach i na końcu znajdowały się podwójne zielne rabatki, przedzielone pasami krótko przystrzyżonego trawnika, na których po środku stały stare zegary słoneczne. Gdzieniegdzie, spoza przyciętego żywopłotu z cisów, wyskakiwały rzeźby. Na tyłach najdalszej rabatki posadziłam wszelkiego radzaju bzy, azalie, złotokapy, wonne jaśminowce, japońskie pigowce, białe i różowe głogi oraz inne kwitnące drzewa i krzaki, które z końcem maja i w czerwcu otaczały ją cudowną ramą kolorów. Wewnątrz, na krawędziach trawnika i wokół ogrodu biegł niski stary mur, a w jego sąsiedztwie zakrzywiony rząd bukszpanów. Nazywałam go moim łańcuchem myśli, ponieważ tu i ówdzie zwisały z niego na krótkich czerwonych i zielonych łańcuchach małe pojemniki w kształcie serc lub koniczynek, które wypełniłam ukochanymi kwiatami, bo wprowadzały mnie w nastrój marzeń: fiołkami, heliotropami, konwaliami, centyfoliami, różami piżmowymi i ciemiernikami. Z każdego rogu ogrodu wychodziła żwirowa ścieżka zwieńczona kwiecistymi łukami z róż, klematisów i dzikiego wina. Ścieżki te zbiegały się w środku, gdzie łączyła je metalowa pergola, również pokryta pnączem. Do niej to moje dzieci uciekały przed letnimi deszczami. Na końcu ogrodu znajdowała się zielona skarpa, przekształcona później w rosarium, przez całą szerokość której biegły stopnie, albo raczej wąskie tarasy z różami na szczytach i bluszczem na przednich ścianach. Na krańcach skarpy, w cieniu starych lip zaaranżowałam szerokie tarasy z kamienną balustradą opartą na niskim murze zakrytym różowymi, białymi i żółtymi różami gatunków William Allen Richardson i Crimson Rambler.

O wolności i ogrodach wyobraźni:

Lubię swój ogród, ponieważ przypomina mi dzieciństwo, a poza tym wiem doskonale gdzie rośnie w nim każdy kwiatek. Ale ku prawdziwej radości i upojeniu naturą, proszę mi dać przestrzeń i nieskończoność; nie płoty, lecz wolność, w jakiej moje myśli zabłądzą do przepięknych ogrodów wyobraźni.

O lesie-ogrodzie:

W czerwcu, moim ulubionym ogrodem w Książu był jednak las – z mnóstwem dziwnych kwiatów i białymi konwaliami tak wysokimi, jak angielskie niebieskie dzwonki. Miałam w zwyczaju leżeć z książką wśród tego pysznego, szczerego piękna, oddychać jego zapachem i rozważać czy jestem bardzo nieszczęśliwa, czy tylko smutnie szczęśliwa.

O czterech porach roku w Książu:

Wiosną, która przychodzi do wschodniej Europy później, niż gdzie indziej, eksplozja owocowych i innych kwitnących drzew jest oszałamiająco urocza; piękno lata leży w jego przemożnym bogactwie; jesienią, lasy śpiewające nutami tysiąca kolorów przenoszą nas do niebios; a zima, z kryształowymi drzewami wyskakującymi ze śniegowych pustyni, jest jedną niekończącą się krainą z baśni.

O byciu angielską ogrodniczką:

Ta miłość do ogrodnictwa, dzielona także przez Shelagh, jest chyba naszym najcenniejszym i najtrwalszym dziedzictwem po kochanej Patsy, która robiła ogrody wszędzie gdzie się znalazła. Myślę, że jest to specyficznie angielskie, bo za granicą ogrody przy wielkich rezydencjach, przynajmniej tych, w których się zatrzymywałam, były zawsze zakładane przez profesjonalistów lub służbę.

O burzy w książańskich ogrodach:

Wydaje mi się, że najbardziej jednak kochałam Książ, kiedy latem najmniejszy dźwięk zamierał w bezruchu, a w powietrzu unosiła się głęboka cisza przed burzą. I nagle burza się zrywała! Nigdy w Anglii nie widziałam takich piorunów. Niebo, zamiast niebieskiego lub szarego, robiło się koloru brązowo żółtego, liście zaczynały latać i wirować uderzając o okna, a wzrastający stopniowo wiatr natężał się jak w muzycznym rekwiem. Po czym zapadała głęboka ciemność rozrywana piorunami, których błyski rozświetlały całą okolicę, tak że można było zobaczyć przez moment nawet miasto oddalone o czternaście mil. Potem znów robiło się ciemno. Burza ryczała i tłukła się po lesie, budząc echo w górach i trzęsąc starymi budynkami. Schowana dla osłony w niszy muru, myślałam o swoich biednych kwiatkach i pozrywanych pękach róż, o drzewach które zapewne straciły swoje najdumniejsze konary i o ogrodzie na tarasie wypielęgnowanym jak światowa dama, a teraz wyglądającym też jak ona, ale bez makijażu. Kocham burzę z jej brutalnością, bo wydaje mi się w niej podobna do naszego życia.

O równości w świecie roślin:

Drzewa i kwiaty mają swoje korzenie głęboko w ziemi, ale żeby przeżyć muszą posiadać własną wrodzoną siłę, bez względu na pochodzenie. Wyskakują z gruntu i natychmiast odwracają się w kierunku słońca po światło i życie tego dnia i tej godziny, nie oczekując że dawne promienie słoneczne, które grzały ich gatunek, będą częścią ich pokarmu.
O ogrodzie pełnym barw:4 sierpnia 1905. Książ: Piszę w swoim ogrodzie. Naczelny ogrodnik ma zamiłowanie do białego koloru: białe stokrotki, białe dalie, białe lilie, białe róże, a według mnie ogród powinien być pełen barw!

O „życiu na słońcu, w ogrodzie”:

2 czerwca 1904. Książ: Wczoraj spędziłam cały dzień z ogrodnikami, rozważając z nimi plany stworzenia niecodziennych aranżacji (które prawdopodobnie nie dojdą do skutku). Kiedy wróciłam do domu, zjadłam obiad w swoim buduarze, przy otwartym oknie i przygaszonych lampach. Czasami chciałabym móc zachowywać się, jak dyktuje natura, jak zwierzę, żyć na słońcu w ogrodzie, jeść kiedy jestem głodna (i to tylko jedną rzecz), bez obowiązku punktualnego zjawiania się na obiad lub lunch, siadania do stołu nakrytego obrusem, studiowania menu i bycia obserwowaną przez postawnego lokaja.

O własnoręcznych nasadzeniach:

21 października 1906. Książ: Wczoraj zjadłam lunch z Hanselem w Schwarzengraben, a potem posadziłam parę cudownych czerwonolistnych dębów jesiennych, koniczynę, wiązy przy bzach i złotokap. Każde miejsce sama oznaczyłam. Mam nadzieję, że mój mały ogródek ślicznie się rozrośnie.

O podwieczorku w „ogrodzie Kamy”:

15 czerwca 1914, Książ: Wczoraj zrobiliśmy sobie podwieczorek w moim ogrodzie w Schwarzengraben, którego nazwę, zbyt smutną na tak urocze miejsce, zmieniłam na „Ogród Kamy“, co w języku hindi znaczy: pamięć, miłość, nadzieja, moc, pokój, jednym słowem wszystko za czym tęskni serce. Jest w nim pełno kwiatów.

Twoja reakcja na artykuł?

11
61%
Cieszy
2
11%
Hahaha
3
17%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
6%
Złości
1
6%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Sonda

Co myślicie o opłatach klimatycznych?

Oddanych
głosów
415
Powinna obowiązywać
16%
Opłaty powinny wzrosnąć
4%
Powinna zostać zlikwidowana
80%
 
Głos ulicy
Do dziś lubię marchewkę – przypomina mi dzieciństwo
 
Warto wiedzieć
Jedna zmiana, która wystrzeli Twój testosteron
Rozmowy Jelonki
Zwierzęta boją się huku petard 100 razy bardziej niż człowiek
 
Aktualności
Planetarium może przyjechać do Was
 
Ciekawe miejsca
Jedli, pili i sądzili – Karczma Sądowa w Bukowcu
 
Kilometry
Na obwodnicę Kaczorowa jeszcze długo poczekamy
 
Aktualności
Wiewiórki nie zamarzną w Parku Norweskim w Jeleniej Górze
Copyright © 2002-2026 Highlander's Group