Wszyscy kierowcy i pasażerowie zostali ranni; w różnym stopniu, i zostali karetkami odwiezieni do szpitali.
Dlaczego na autostradzie, gdzie są 2 pasy ruchu w jedną stronę, a więc teoretycznie powinna być bezpieczniejsza niż „zwykła” droga, dochodzi do tak wielu poważnych wypadków?
Z punktu widzenia tzw. Kowalskiego autostrada może wyglądać bezpieczniej, jednak z punktu widzenia psychologii dwa pasy to wcale nie bezpieczeństwo — to złudzenie bezpieczeństwa, które przy dużych prędkościach zamienia każdy błąd w katastrofę.
Prędkość i jej konsekwencje
Duża prędkość to podstawowy minus w sytuacji wypadku. Na autostradzie energia kinetyczna jest bowiem kilkukrotnie wyższa niż na „zwykłej” drodze. Przy 110-130 km/h droga hamowania wynosi ok. 200 m, a zderzenie z innym pojazdem lub barierą ma nieporównywalnie poważniejsze skutki niż przy 70 km/h.
Monotonia i mikrozaśnięcia
Długie odcinki prostej trasy, stały szum silnika, brak skrzyżowań — mózg się “wyłącza”. Mikrozaśnięcie trwające 1-2 sekundy przy 130 km/h oznacza przejechanie ok. 75 metrów bez kontroli.
To jedna z głównych przyczyn wypadków na autostradach.
Jeśli do tego dodamy fałszywe poczucie bezpieczeństwa właśnie dlatego, że droga wydaje się bezpieczna bo jest prosta, kierowcy rozluźniają czujność, przekraczają prędkość, rezygnują z bezpiecznych odstępów.
To zjawisko nazywa się paradoksem bezpieczeństwa — im bezpieczniej czujemy się, tym bardziej ryzykujemy.
Jeśli do tego dołożymy zbyt agresywną jazdę niektórych kierowców to najmniejszy błąd będzie skutkował wypadkiem. Nagminny jest np. brak zachowania lewego pasa tylko do wyprzedzania czy “przysiadanie” na zderzaku poprzedzającego pojazdu — na autostradzie takie zachowania przy 120 km/h kończą się tragedią.













