Do strażników zgłosiła się kobieta przekonana, że jej Ford został skradziony. Auto miało być zaparkowane w rejonie skrzyżowania ulic 1 Maja i Wojska Polskiego. Sytuacja była stresująca — sprawa była pilna, bo kobieta przygotowywała się do wyjazdu za granicę i nagłe „zniknięcie” samochodu oznaczało spory problem.
Sprawą zajęli się operatorzy miejskiego monitoringu. Po przejrzeniu nagrań okazało się jednak, że nie doszło do żadnej kradzieży. Samochód cały czas stał… tylko w zupełnie innym miejscu. Został zaparkowany na parkingu przy ul. Okrzei. Zamiast więc sprawy kryminalnej, wyszła klasyczna historia roztargnienia i pośpiechu. Auto odnalazło się całe i bezpieczne, a cała sytuacja skończyła się ulgą i oddechem po nerwowych chwilach.
Jak podkreślają służby, takie interwencje — choć bywają emocjonujące — najczęściej kończą się szczęśliwie, tak jak w tym przypadku w Jelenia Góra.












