Citroen pechowo trafił pomiędzy dwa auta terenowe i doszło do podwójnej kolizji. Z tym, że tylko C2 ucierpiał podwójnie. Kierowcy nic się nie stało, ale auta już nie opłaca się naprawiać.
Pozostałe dwa auta biorące udział w kolizji odjechały - miały tylko niewielkie uszkodzenia i po spisaniu odpowiednich danych policjanci pozwolili im kontynuować podróż. A C2 zostało.
- Citroen C2 to takie "pudełko na kółkach". To miejskie auto o bardzo prostopadłych, pudełkowatych kształtach i bardzo krótkiej strefie zgniotu. Po prostu niewielkie nadwozie nie miało gdzie zaabsorbować energii podwójnego uderzenia - mówi jeden z doświadczonych kierowców.
Do tej nietypowej kolizji doszło na ul. Wolności w okolicach Małej Poczty w Jeleniej Górze. Auto ma mocno zniszczony przód i tył i nie opłaca już się go naprawiać.
Jeśli weźniemy pod uwagę, że jego wartość rynkowa jest bardzo niska (naprawa pochłonęłaby ok. dwa razy wartość pojazdu) to powstaje klasyczny przypadek szkody całkowitej.
Ubezpieczyciel zapewne sam wyceni to jako szkodę całkowitą i wypłaci wartość rynkową pojazdu przed kolizją.