Jeden łuk, jedno spojrzenie w przepaść i nagle wiesz, że to nie jest zwykła droga. Zakręt Śmierci w Szklarskiej Porębie to miejsce, gdzie piękno miesza się z grozą, nieustannie przyciąga turystów.
Niemal 180-stopniowy zakręt o promieniu 30 metrów, zawieszony na wysokości 775 m n.p.m. Na Drodze Sudeckiej – na wyjeździe ze Szklarskiej Poręby w kierunku Świeradowa-Zdroju powstał w latach 1935–1937 jako obiekt militarny. Nie był tylko fragmentem trasy – miał strategiczne znaczenie. W jego murach ukryto komory minerskie, które w razie wojny można było wypełnić materiałem wybuchowym i jednym ruchem zniszczyć przejazd.
Wojna minęła, ale zakręt pozostał. Z czasem zyskał nową, mroczną nazwę – Zakręt Śmierci. Powód był prosty: liczne wypadki. Ostry łuk, zmienna pogoda i chwila nieuwagi wystarczały, by stracić kontrolę.
To miejsce wymaga respektu nawet dzisiaj, kiedy droga została odpowiednio wyprofilowana.
Miejsce to, mimo grozy, przyciąga. Bo obok niebezpieczeństwa jest tu coś jeszcze – widok, który zapiera dech. Z pobocza rozciąga się panorama Karkonoszy, Kotliny Jeleniogórskiej i Szklarskiej Poręby. Skały, góry i przestrzeń, która hipnotyzuje.
To właśnie ten kontrast sprawia, że Zakręt Śmierci fascynuje. Droga, która miała zatrzymywać wroga, dziś zatrzymuje turystów – na chwilę ciszy, zachwytu i refleksji.