Są miejsca, które zwiedza się aparatem, i takie, które chłonie się wszystkimi zmysłami. W Janowicach Wielkich, pomiędzy granitowymi wzniesieniami Rudaw Janowickich i Gór Sokolich, znajduje się przestrzeń, której nie da się porównać z żadną inną. To Poraniony Las – fragment świata, gdzie natura i ludzka historia splatają się w sposób surowy, poruszający i niepokojąco piękny.
Janowice Wielkie często bywają jedynie przystankiem w drodze w góry. Tymczasem już sama miejscowość potrafi oczarować spokojem i melancholią. Nad jej centrum góruje dawny Pałac Schaffgotschów, dziś siedziba Domu Pomocy Społecznej. Nie można wejść do środka, ale wystarczy spojrzeć na jego mury, by poczuć ciężar minionych lat.
Tuż za rezydencją zaczyna się park, a dalej las – i to właśnie tam Janowice pokazują swoje najbardziej niezwykłe oblicze.
Tak zwany – przez miejscowych - Poraniony Las nie przypomina żadnego innego. Drzewa nie są tu jedynie tłem dla spaceru. Ich pnie noszą ślady ludzkich emocji i potrzeb pozostawienia po sobie znaku. Wyrzeźbione napisy, symbole, daty, serca przebite strzałami i inicjały zakochanych tworzą osobliwą kronikę zapisaną w korze. Obok nich pojawiają się znaki trudne do odczytania, geometryczne i tajemnicze, jakby pochodziły z innego języka.
Nikt nie wie, kto i kiedy je wyciął.
Spacer wśród tych drzew ma w sobie coś mistycznego. Szelest liści brzmi jak szept, a cisza wydaje się gęstsza niż gdziekolwiek indziej. To miejsce surowe i nieoczywiste, które nie zachwyca widokiem z folderu, lecz atmosferą. Poraniony Las zostaje w pamięci na długo – jak opowieść, której nie da się do końca wyjaśnić.